Maciej baner 1200x240new

Aktualności

STRES W ZAWODZIE NAUCZYCIELA

 

 

WSTĘP

Rozdział I: OBCIĄŻENIA W ZAWODZIE NAUCZYCIELSKIM I ICH SKUTKI    

  1. Czas pracy.
  2. Odczuwanie stresu.
  3. Ryzyko chorób i wczesna emerytura.
  4. Rodzaje odczuwanych obciążeń.
  5. Zachowanie autorytetu a nadmiar obowiązków.
  6. Zawyżone lub nierealne oczekiwania stawiane przez naukę, administrację lub rodziców.
  7. Kwestia wieku w zawodzie nauczyciela.
  8. Obciążenie nie musi równać się niezadowoleniu z pracy.

Rozdział II: CO TO JEST STRES?

  1. Klasyczna teoria stresu.
  2. Definicje w ujęciu pedagogicznym.
  3. Definicje w ujęciu medycznym.

Rozdział III: JAK ZMNIEJSZYĆ ODCZUWANIE STRESU W SZKOLE ?  

PODSUMOWANIE

 

Wstęp

                 Stosunkowo duża liczba nauczycielek i nauczycieli czuje się zestresowana swoją pracą, a także warunkami, w jakich musi nauczać. Dlatego wiele osób z powodu niezdolności do pracy przedwcześnie wycofuje się z życia zawodowego. Innym z kolei udaje się „przetrwać” tylko dzięki zredukowaniu liczby godzin lekcyjnych albo za cenę znacznych wyrzeczeń w zakresie życiowego komfortu

            Na stres składa się zawsze wiele czynników: z jednej strony są to warunki obiektywne (życiowe i pracy), z drugiej jednak strony nie zawsze skutecznie indywidualne strategie pokonywania stresu. Obiektywne warunki pracy nauczyciela są same w sobie wystarczająco trudne. Jednakże niewłaściwa organizacja pracy, stale zawyżone wymagania wobec samego siebie lub przewrażliwienie oraz bezradność w obliczu konfliktów mogą doprowadzić do tego, że staną się one nie do wytrzymania.

            Każdy nauczyciel inaczej przeżywa stres związany z wykonywaniem zawodu. To, co jednego wprawia w zakłopotanie, drugi może odebrać jako wyzwanie. Jeden pogrąża się w chaosie niepodporządkowanej konkretnym celem organizacji pracy, drugiego wymóg podwyższonego perfekcjonizmu może doprowadzić do załamania.

            W książce: „Stres w zawodzie nauczyciela” znajdują się wskazówki dla nauczyciela, co można zrobić, aby mimo wszelkich obciążeń móc dalej działać, nie zapadać na zdrowiu i zachować radość życia.

    Rozdział I  

OBCIĄŻENIA W ZAWODZIE NAUCZYCIELSKIM I ICH SKUTKI

   

Większość społeczeństwa nie uznaje zawodu nauczyciela na zbyt męczący, nie mówiąc już o szkodliwości dla zdrowia

      Nauczycielom zarzuca się, że mają „za dużo wakacji”, że jest to „pełnopłatna praca na pół etatu” i „ciepła posadka”. Ponadto nauczyciel ma do czynienia z dziećmi, które i tak nie są w stanie poważnie ocenić wydajność pracy dorosłego.

      W rzeczywistości nauczanie dzieci to męczące, wyczerpujące i pod względem trudności systematycznie niedocenione zajęcie.

      Daje się to wyczytać z opisu czynności służbowych, na podstawie badań zdrowotności, analizy godzin pracy, jak również wypowiedzi własnych nauczycieli.

 

1) Czas pracy.

 

Badania wykazały, że czas pracy nauczycieli w normalnym tygodniu szkolnym w znacznym stopniu przekracza tygodniowe godziny służbowe innych pracowników strefy budżetowej. Oczywiście należy wziąć pod uwagę, iż wyrównywane są one przez okres wakacji. W ten sposób roczny czas pracy nauczycieli odpowiada mniej więcej rocznemu czasowi pracy pozostałych pracowników strefy budżetowej.

      Specyficzne dla profesji nauczyciela jest bowiem zaabsorbowanie zawodem wykraczające daleko poza oficjalne godziny pracy.

Dla niektórych jest to trwałe obciążenie, w dużym stopniu umniejszające radość życia. Należy temu zawczasu przeciwdziałać, nierównomierne rozłożenie pensum między tygodniami pracy a wakacjami w dużej mierze ogranicza swobodny tryb życia i wpływa negatywnie na jego standard:

·        Kto tygodniami nie jest w stanie wystarczająco zregenerować sił, szkodzi organizmowi, jego potrzeba wypoczynku niewspółmiernie wzrasta.

·        Standard życia się obniża, jeśli tygodnie szkolne są tak przepełnione pracą, że brakuje czasu na pielęgnowanie przyjaźni, uprawianie hobby czy też udzielanie się towarzysko lub politycznie.

    

2) Odczuwanie stresu.

            Odczuwanie stresu badane jest zazwyczaj za pomocą ankiet, w których nauczyciele udzielają subiektywnych odpowiedzi. Każda z takich ankiet potwierdza fakt, że nauczyciele czują się stosunkowo silnie zestresowani.

 

3) Ryzyko chorób i wczesna emerytura.

           

Analizy czynności służbowych oraz orzeczenie lekarskie są także wymowne:

·              Zawód nauczyciela zajmuje drugie miejsce pod względem ryzyka chorób sercowych i układu krążenia. Na pierwszym miejscu znajdują się zawody związane z transportem (piloci, kierowcy autobusów, kontrolerzy lotów). Podstawowymi przyczynami psychicznego obciążenia są tu nieprzerwana koncentracja oraz odpowiedzialność za innych, a także ciągła wymiana informacji ściśle związanych z wykonywaną pracą.

  

Choroby psychiczne.

      Nie ulega wątpliwości, że nauczyciele w szczególnym stopniu są zagrożeni chorobami psychicznymi.

      Choroby psychiczne były także najczęstszym powodem „niezdolności do pracy” wśród nauczycieli z dawnej NRD.

      Diagnozy chorób psychicznych stawiane były u nauczycieli dwa razy częściej niż

u innych członków społeczeństwa.

 

4) Rodzaje odczuwanych obciążeń.

           

Co powoduje, że zawód nauczyciela jest stresujący?

Freudenberger opisywał w 1974 roku w Stanach Zjednoczonych chorobę, dla której przyjęła się nazwa syndromu wypalenia zawodowego. Mowa jest o stanie psychicznego i fizycznego wyczerpania, czyli wypaleniu pojawiającym się z biegiem lat u osób wykonujących zawody „pielęgnacyjno – opiekuńcze”, a zwłaszcza u nauczycieli. Charakterystyczne dla stanu wypalenia zawodowego są:

- uczucie zmęczenia i wyczerpania,

- brak przyjemności z wykonywania zawodu,

- lęk przed rutyną zawodową,

- zmniejszenie produktywności,

- dehumanizacja – początkowa sympatia dla podopiecznych ustępuje pola emocjonalnemu dystansowi czy wręcz uczuciom pogardy,

- w ostatecznej konsekwencji często przedwczesna rezygnacja z obranego zawodu z racji niezdolności do jego wykonywania lub choroby.

Symptomy wypalenia zawodowego w końcowym stadium przypominają reakcje na silny, długotrwały stres.

 

Znaczenie wyczerpania na skutek długotrwałych obciążeń psychicznych wyjaśnia się następująco: aż  do dwustu razy w ciągu jednej godziny lekcyjnej nauczyciel musi podejmować decyzje i równocześnie średnio piętnaście razy „ łagodzić konflikty wychowawcze”. Przy 5 godzinach lekcyjnych daje to siedemdziesiąt pięć interwencji w sytuacjach konfliktowych, tysiąc podejmowanych decyzji. Gdy uprzytomnimy sobie, że

z reguły także i przerwy niewiele mają wspólnego z odpoczynkiem, to niektóre z opisywanych przez nauczycieli stanów wyczerpania stają się zrozumiałe.

 

5) Zachowanie autorytetu a nadmiar obowiązków.

 

            Nauczyciele mają za zadanie przekazywać uczniom wiedzę. Jednocześnie ich obowiązkiem jest pewnego rodzaju selekcja, to znaczy ukierunkowanie uczniów do mniej lub bardziej ambitnych szkół poprzez wystawianie ocen i świadectw oraz doradztwo edukacyjne. Obydwa zadania nierzadko są ze sobą sprzeczne. Właśnie ta misja, jako że z zasady niemożliwa do spełnienia, jest według Weidenmanna „źródłem (…) zagrożenia, niepewności i bezradności (…) odpornym na wszelkie próby uporania się z nim”.

            Analiza struktur wymagań stawianych nauczycielom przeprowadzona przez Weidenmanna  pokazuje w sposób wyraźny, że konflikty i stres zaliczają się do cech charakterystycznych dla  zawodu nauczyciela. Ostatnimi laty szkolnictwo i społeczeństwo uległo jednak zmianom, które można interpretować jako spotęgowanie obciążeń wyliczonych przez Weidenmanna:

- z powodu pogłębiających się przepaści zarobkowych grono pedagogiczne konfrontowane jest z coraz bardziej niejednolitym gronem uczniowskim, stawiającym zróżnicowane wymagania co do pobierania nauk.

- coraz więcej dzieci i młodzieży wychowuje się w niepełnych rodzinach, względnie w rodzinach nie potrafiących sprostać zadaniom wychowawczym. W rezultacie obowiązkiem wychowania silniej obarczani są nauczyciele.

- w obliczu takich problemów społecznych, jak narkomania, wzrost kryminalności i skrajność poglądów politycznych u dzieci i młodzieży, to szkoła jest pierwszą instytucją, od której oczekuje się wstrzymania podobnych procesów.

Jednocześnie w ostatnich latach warunki pracy nauczyciela ulegają stałemu pogorszeniu. Przez okrojenia w planach lekcji mają oni coraz mniej czasu na przekazywanie podopiecznym takiej samej porcji wiedzy, nie mówiąc o wzroście frekwencji klasowej, zwiększeniu liczby godzin w związku z redukcją etatów, godziwym zarobkowaniu i tak dalej.

            Zadania stojące przed nauczycielami i warunki pracy stanowią już dostateczne  obciążenie, jednak fakt, że nauczyciele żyją w ciągłej rozterce z powodu rażącej rozbieżności między oczekiwaniami, a realnymi możliwościami, jeszcze bardziej zaostrza sytuację. Jeśli będą sumienni i pełni zaangażowania dążyli do wywiązania się z obowiązków, ryzykują przepracowanie, aby w końcu i tak skapitulować przed nawałem ciągle jeszcze nierozwikłanych problemów. Jeśli natomiast ograniczą charakter i zakres swoich starań do fizycznie i psychicznie znośnych rozmiarów, grozi im zdrada zawodowych ideałów, ponadto narażają się na moralna krytykę.

Wobec takiej liczby przeszkód wielu poddaje się ograniczającemu ich uczuciu rezygnacji.

 

6) Zawyżone lub nierealne oczekiwania stawiane przez naukę, administrację lub rodziców.

 

Oczywistym czynnikiem stresorodnym jest próba realizacji nieziszczalnych oczekiwań jako efekt wdrożenia błędnych koncepcji pedagogicznych.

 

7) Kwestia wieku w zawodzie nauczyciela.

 Nikt nie reaguje jednakowo we wszystkich fazach swojego życia zawodowego. Każda profesja zakłada pewien zakres obowiązków, które adeptom sprawiają kłopoty, by później wraz z rosnącym doświadczeniem i rutyną, stać się jednak łatwiejszym.

Inne z kolei, z upływem czasu, stają się coraz większym obciążeniem, zwłaszcza gdy dochodzą do nich objawy fizycznego i psychicznego przemęczenia.

Z wyniku badań wynika, że rzeczywiście istnieją czynności, które w miarę upływu lat przychodzą nauczycielom łatwiej. Zalicza się do tego organizację i planowanie lekcji. Wraz

z rosnącym doświadczeniem zawodowym wzrasta także suwerenność odbieganiu

od pierwotnych planów i uleganiu potrzebom chwili. Mniej więcej połowa ankietowanych twierdziła, że stała się pewniejsza i potrafiła lepiej bronić swojego stanowiska. Istnieją jednak wyjątki. Odwieczny zarzut” Wy nauczyciele i tak macie ciągle urlop i nic nie robicie”, a także ostra krytyka ze strony polityków działa przygnębiająco na nauczycieli. 

W innych przypadkach zdania były podzielone – niektóre czynności przez jedną część odbierana była jako łatwiejsze, przez drugą jako trudniejsze, i tak

* Kontakty z rodzicami, organizację zebrań rodzicielskich, stawianie czoła krytyce oraz sprostanie wymaganiom stawianym przez rodziców dla większej grupy nauczycieli były łatwiejsze, dla mniejszej trudniejsze.

* W przybliżeniu jedna trzecia respondentów miała obecnie mniej trudności z odgraniczeniem życia zawodowego od prywatnego, odsunięciem od siebie kłopotliwych sytuacji
i traktowaniem czasu wolnego jako fazy wypoczynku. Tylko niewielu z nich z czasem odczuło to jako trudniejsze.

* Więcej spokoju, opanowania, cierpliwości, umiejętność odczekania aż do momentu, gdy uczniowie będę skoncentrowani: wielu nauczycieli twierdzi, że podczas wykonywania zawodu nauczyło się cierpliwości, mniejsza liczba zaś przyznaje, że z czasem ją traci.

* Przejęcie części obowiązków domu rodzicielskiego, rozpoznanie społecznych potrzeb dzieci jako zadanie nie mniej istotne niż nauczanie udaje się jednym nauczycielom lepiej,

a innym – według ich własnych wypowiedzi – coraz gorzej.

* Odporność na konflikty z kolegami lub koleżankami jest u jednych mniejsze, u innych większa. Co ciekawe, zadając otwarcie to pytanie, otrzymano niewiele odpowiedzi, mimo że na szkoleniach zawodowych konflikty w gronie koleżeńskim są zawsze bardzo ważnym tematem.

            Gdy zastanawiamy się nad powyższymi wypowiedziami, odnosimy wrażenie, że rozbieżność pojawia się na polu „ konfliktów społecznych” oraz zadań wybiegających poza czyste przekazywanie wiedzy, przy czym większość nauczycieli jest w stanie z czasem zaakceptować i fachowo spełnić  przeistaczające się wymagania, podczas gdy reszta coraz gorzej radzi sobie z podobnymi obowiązkami i problemami.

Wreszcie istnieją także zajęcia czy wydarzenia, z którymi coraz gorzej radzi sobie większość ankietowanych nauczycieli.

            Codzienna konfrontacje z wrzawą, zakłóceniami spokoju, stale obecnym hałasem

i ogólnym wzrostem natężenia dźwięków a jednocześnie konieczność funkcjonowania bez przerwy przez pięć czy sześć godzin lekcyjnych doprowadzają jak widać, w miarę upływu lat pracy do kresu psychicznej i fizycznej wytrzymałości; powodują stres i wypalenie zawodowe. Bądź co bądź połowa ankietowanych skarżyła się- częściowo bardzo wymownymi słowy- na owe obciążenia: „Najgorsze jest, że po pięciu, sześciu lekcjach jestem tak wykończony, że do następnego ranka nie udaje mi się wypocząć. Jakiekolwiek  prywatne przedsięwzięcia, które mogłyby stanowić antidotum na szkolny stres, zazwyczaj biorą w ten sposób w łeb”. Nie wszyscy się jednak w ten sposób uskarżają. Co prawda hałas i napięcie fizyczne

z łatwością mogą się stać nie do wytrzymania, ale bynajmniej nie następuje to automatycznie. Istnieje więc nadzieja na skuteczne zapobieganie przeciążeniu.

 

8) Obciążenie nie musi równać się niezadowoleniu z pracy. 

 

            Mimo wkładanego weń wysiłku zawód nauczyciela może, jak widać przynosić satysfakcję. Okazuje się, że pod względem zadowolenia z zawodu wśród nauczycieli panuje relacja jednego do dwu. Obciążenia są akceptowane, o ile wiążą się ze skutecznością działania.

            Zaangażowani nauczyciele odczuwają satysfakcję z wykonywanej pracy, jeśli odnoszą wrażenie, że ich poświęcenie się opłaca, że mogą coś zdziałać. Jednak również i taka sytuacja kryje w sobie ryzyko dla zdrowia: także pozytywny stres może na długą metę być szkodliwy dla organizmu.

            Wielu nauczycielom  kłopotów przysparza konieczność pogodzenia się z faktem,

że z biegiem lat nie potrafią już podołać takiemu pensum pracy, jak kiedyś albo, że potrzeba im więcej czasu na regeneracją.

  

Rozdział II

  Co to jest stres?

  1) Klasyczna teoria stresu.

              Pojęcie stresu ukształtowane zostało przez fizjologa Hansa Selyego. Jego definicja stresu brzmi : „Stres to nieswoista reakcja organizmu na wszelkie stawiane mu wymagania”.

Typowe sposoby reagowania w sytuacji stresu to normalne procesy przygotowujące organizm psychicznie i fizycznie do reakcji obronnych, poszukiwawczych, do ucieczki lub ataku. Organizm mobilizuje się do odparcia lub uniknięcia zagrożeń, względnie pokonania istniejących przeszkód. Jeżeli mu się to udaje, jeżeli potrafi odeprzeć zagrożenie lub pokonać przeszkodę, to uruchomienie reakcji typowej dla stresu osiągnęło zamierzony cel – ponownie zaprowadziło stan fizycznej i psychicznej równowagi w organizmie. Gdy wynik tego działania jest szczególnie satysfakcjonujący, początkowy lęk może się nawet przekształcić w przyjemność, a trema w euforię.

            Nie każde obciążenie organizmu jest szkodliwe, a stres może mieć także działanie pobudzające i zwiększyć jego fizyczną wydajność. Na taką formę stresu Selye znalazł określenie zdrowy, pozytywny stres.

2) Definicja w ujęciu pedagogicznym.

 

            Wincenty Okoń w słowniku pedagogicznym definiuje stres następująco: „stres- stan organizmu wywołany przez pobudzenie go nieobojętnymi bodźcami ( stresorami); bodźcem takim może być zarówno zaatakowanie organizmu przez bakterie, jak i silne przeżycie psychiczne. H. Selye definiuje stres jako ogólną reakcję organizmu na jakiekolwiek stawiane mu żądanie, jest to więc stan, w jakim znajduje się organizm, a nie czynnik, który ten stan wywołuje. W pierwszej fazie stresu zwykle występuje reakcja obronna, polegająca na mobilizacji sił organizmu, w dalszej fazie lub przy silnym stresie w organizmie pojawiają się zaburzenia; powtarzanie się stresu może spowodować ciężkie stany chorobowe” (np. wrzody żołądka, bezsenność, kołatanie serca, duszność, zaburzenia psychiczne i osobowości). 

3) Definicja w ujęciu medycznym.

 

            „Stres – stan wywołany zewnętrznymi lub wewnętrznymi czynnikami (stresorami) zakłócającymi czynności jednostki bądź wręcz jej zagrażającymi (np. silny ból).

Według H Selyego stresowy pobudzają wydzielanie adenokortykotropiny, aktywizującej korę nadnerczy, zapoczątkowując reakcję alarmową. Powstają liczne  zmiany w zakresie procesów psychicznych, reakcji motorycznych oraz wegetatywnych, dochodzi do wielu zaburzeń hormonalnych i układu immunologicznego: w pierwszej fazie po zadziałaniu stresu występuje zespół zmian mobilizujących organizm do zwalczania go ( faza mobilizacji), następnie zespół zmian adaptacyjnych ( faza adaptacji) oraz w przypadku trwania stresu – zespół charakteryzuje się wyczerpaniem, niemożnością walki ze stresem ( faza destrukcji)”...

  

Rozdział III

Jak zmniejszyć odczuwanie stresu w szkole?

  Ponieważ uczniowie i nauczyciele większą część życia spędzają poza szkołą, przynoszą ze sobą niezwiązane z nią problemy.

Częstokroć zachodzą sprzeczności interesów między nauczycielami a uczniami, rozbieżność koncepcji pedagogicznych wśród członków grona pedagogicznego, różnice zdań między nauczycielami a rodzicami, narastające zjawisko takzwanego mobbingu, czyli terroru psychicznego w miejscu pracy, najbardziej rozpowszechnione jak się okazuje w administracji państwowej, służbie zdrowia oraz oświacie.

            Wobec tak ewidentnie występujących i nieuniknionych czynników stresorodnych

w miejscu pracy istnieje paląca potrzeba wypracowania metod zmniejszających jego szkodliwy wpływ na pracowników oświaty.

Można tego dokonać za pomocą ćwiczeń odprężających oraz świadomego wypoczynku popołudniami i w weekendy. Niemniej ważnym problemem jest wprowadzenie pozytywnych zmian w atmosferze organizacji pracy szkoły, np. lepiej zorganizowane i opracowane zajęcia dla uczniów, lepsze warunki pracy dla nauczycieli.

            Wiadomo, że nauczyciele otrzymują w miejscu pracy fachowe i społeczne wsparcie oraz ci, którzy mogą korzystać z programów pomocniczych dużo rzadziej zapadają na syndrom wypalenia zawodowego.

Oczywiste jest to, że odpowiednie zaplecze finansowe i personalne, sprawiedliwa i satysfakcjonująca struktura organizacji i rozkład obowiązków, programy współpracy i projekty pedagogiczne motywują i wzmagają efektywność i aktywność zawodową.

            Wskazane jest, aby programami pomocniczymi byli objęci np. koledzy początkujący w zawodzie, przybyli z innych szkół, zmieniający specjalizacje oraz uczący w szczególnie trudnych klasach. Celowe jest udostępnienie miejsc pracy chronionej lub stworzenie możliwości przekwalifikowania dla nauczycieli przeciążonych lub z kłopotami zdrowotnymi.

            Przeciążenie pracą może być częściowo zmniejszone poprzez podjęcie działań grupowych.

Ważne jest uczestnictwo w konferencjach pedagogicznych, których celem jest podtrzymanie, aktualizacja i polepszenie pedagogicznych, fachowych, dydaktycznych i metodycznych kwalifikacji oraz kompetencji nauczycieli.

            Trudnym czynnikiem, ale wartym podjęcia wysiłków jest poprawa wzajemnej komunikacji w gronie pedagogicznym oraz pomiędzy nim a uczniami, rodzicami i kadrą kierowniczą.

            Jeśli chodzi o osobisty wkład w zmniejszenie negatywnych skutków stresu , to trzeba zadbać o 4 podstawowe elementy:

1) formę fizyczną i zdrowie,

2) równowagę pomiędzy czasem pracy i regeneracji-( korzystanie z urlopów dla poratowania zdrowia , rozwijanie własnych zainteresowań i zdolności, wystarczający czas snu),        

3) odczuwanie radości, optymistyczno - realistyczne nastawienie do życia,  

4) wsparcie społeczne, np. odświeżenie zaniedbanych niegdyś satysfakcjonujących kontaktów z przyjaciółmi, kolegami czy krewnymi.

                        

 

Podsumowanie  

Podsumowując, można śmiało stwierdzić, że wszyscy powinniśmy podjąć próbę lepszego radzenia sobie ze stresem, bo nie jest możliwe jego uniknięcie.

 

    Referat opracowała i przedstawiła na posiedzeniu Rady Pedagogicznej

20 kwietnia 2004 roku mgr Ewa Wątrobska

   

Wykorzystano tu przede wszystkim następujące publikacje:

1. Kretschmann Rudolf: „Stres w zawodzie nauczyciela”, Gdańsk 2003,       Gdańskie   
    Wydawnictwo Psychologiczne

2. Okoń Wincenty: „Słownik pedagogiczny”, Warszawa 1987, PWN

3. Polska Akademia Nauk: „Wielki słownik medyczny”, …Wydawnictwo Lekarskie

 

  

Porównanie różnych środków dydaktycznych
 wykorzystywanych w nauczaniu z pomocą TI 
 

W kwietniowym numerze biuletynu (03-04.01) opisałem porady dotyczące skompletowania oraz zastosowania zestawu dydaktycznego komputer + telewizor w nauczaniu z pomocą technologii informacyjnej (TI) w szkole podstawowej i gimnazjum.

Proponowaną przeze mnie kartę graficzną z wyjściem TV (ATI) można równie dobrze zastąpić zewnętrznym interfejsem, który służy do wyświetlania obrazu z monitora na telewizorze. Interfejs ten ma własne zasilanie i kosztuje w dużym przybliżeniu od 500 zł do 1000 zł. Rozwiązanie to ma taką zaletę, że interfejs można podłączyć do dowolnego komputera PC (nie jest wymagane złącze AGP tak jak w przypadku karty graficznej z wyjściem TV).   Jako uzupełnienie do poprzedniego artykułu chciałbym przedstawić również porównanie środków dydaktycznych wykorzystywanych w nauczaniu z zastosowaniem TI w postaci poniższej tabeli:   

 

 

Środek dydaktyczny

Zalety

Wady

komputer

·        niska cena,

·        może być używany bez ograniczeń w codziennym  procesie nauczania1),

·        słaba widoczność dla uczniów z dalszych rzędów (przez to słaba efektywność
w nauczaniu)

projektor multimedialny z komputerem

·        bardzo dobra widoczność (duży  i  bardzo  dobrej  jakości  obraz)

·        może stanowić wyposażenie szkolnej sali medialnej,

·         do  projektora  można  podłączać inne urządzenia 
(np. magnetowid)

·        bardzo wysoka cena
(ok. 15.000 zł)

·        może być używany sporadycznie  w  codziennym  procesie  nauczania2),

·        sala często wymaga
zaciemnienia,

pracownia komputerowa

·        możliwość wykonywania  przez  uczniów  ćwiczeń,

·        dobra widoczność,

·        ograniczony dostęp do pracowni dla  ogółu nauczycieli,

·        zajęcia muszą być przygotowywane wspólnie z koordynatorem TI (lub nauczycielem  informatyki),

·        może być używana sporadycznie w codziennym  procesie nauczania,

·        jest „ciasno” przy komputerach w przypadku  licznej  klasy.

komputer + telewizor

·        stosunkowo niska cena,

·        wystarczającej jakości i wielkości obraz,

·        może być używany bez ograniczeń w codziennym  procesie nauczania,

·        może stanowić wyposażenie szkolnej sali medialnej,

·        do telewizora można  podłączać inne urządzenia (np. magnetowid).

 

 

Objaśnienia:

1) –  zakładamy, że dany gabinet przedmiotowy jest wyposażony na stałe w komputer lub w zestaw komputer + telewizor.

2) – w większości  naszych szkół jest tylko jedna pracownia komputerowa, a więc wszyscy nauczyciele chcący stosować TI na swoim przedmiocie muszą się nią dzielić między sobą według opracowanego wcześniej harmonogramu. Ponadto w każdej dużej szkole w pracowni komputerowej, przez większość czasu, odbywają się zajęcia z informatyki.

 

Literatura: 

1.      Załącznik Nr 1 do rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 15 lutego 1999 r., PODSTAWA PROGRAMOWA KSZTAŁCENIA OGÓLNEGO DLA SZEŚCIOLETNICH SZKÓŁ PODSTAWOWYCH I GIMNAZJÓW- Zadania ogólne szkoły.

2.      Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 3 sierpnia 2000 r. w sprawie uzyskiwania stopni awansu zawodowego przez nauczycieli (par. 4, pkt. 2, ust. 4) oraz  (par. 5. pkt 2, ust. 1).

3.      Standardy przygotowania nauczycieli  w zakresie technologii informacyjnej i informatyki opracowane przez prof. M.M. Sysło (Instytut Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego) opublikowane przez WSiP (http://www.wsip.com.pl/klub.htm).

  

Artykuł nr 2 do biuletynu W-MODN w Elblągu  

Piotr Smułkowski  

kwiecień, maj 2001 r.  

 

 

 


 

Zastosowanie  zestawu  dydaktycznego: komputer + telewizor

w nauczaniu z pomocą TI w szkole podstawowej i gimnazjum

Współpraca telewizora z komputerem słynie ze słabej jakości obrazu komputerowego na telewizorze. Chciałem dokładniej zbadać współpracę tych urządzeń, mając nadzieję przełamać ten stereotyp. Osiągnięcie sukcesu w tym przypadku stworzyłoby nowe możliwości w stosowaniu technologii informacyjnej (TI) we wszystkich gabinetach przedmiotowych, które wyposażone są w przeciętny komputer oraz odpowiedni telewizor.  Stosowanie samego komputera z monitorem 14”, 15” czy nawet 17” w  klasopracowni jest mało efektywne, gdyż uczniowie z dalszych rzędów niewiele na nim zobaczą. „Powiększenie obrazu” poprzez podłączenie do komputera telewizora o przekątnej 28” rozwiązałoby problem.

Wierząc w powodzenie przedsięwzięcia, zabrałem się ostro do pracy. Najpierw postanowiłem przetestować kilka (niedrogich) kart graficznych wyposażonych w wyjście TV. Badałem następujące modele kart: Trident, S3, TNT2, ATI. Okazało się, że jedynie karty typu ATI RAGE PRO dają w miarę dobry obraz. W przypadku pozostałych kart obraz komputerowy na telewizorze był „rozmyty”, „roztrzęsiony”, drobne pismo – nieczytelne lub był tylko czarno – biały. W trakcie badań okazało się, że jakość obrazu zależy również od typu telewizora. W związku z tym kilkakrotnie odwiedziłem sklepy z telewizorami zabierając do nich własny komputer oraz powyższe karty. Było to dosyć uciążliwe, gdyż mój komputer to nie laptop. Badając obraz na wielu różnych odbiornikach (Elemis, LG, Panasonic, Samsung, Thomson, Daewoo) zauważyłem, że Samsung 28” współpracuje z komputerem znacznie lepiej niż konkurenci.

Wreszcie po 2 miesiącach prób znalazłem receptę na skład niedrogiego zestawu dydaktycznego do stosowania TI w nauczaniu. Wystarczy, aby gabinet był wyposażony w przeciętny komputer np. Pentium 166-200 MHz ze złączem AGP. Do takiego komputera należy dokupić kartę ATI z wyjściem TV za ok. 280 zł. Sam komputer nowy można złożyć już za ok. 2500 zł (bez karty) lub kupić używany za ok. 1500 zł. Do gabinetu należy jeszcze dokupić telewizor Samsung 28” (można go kupić za ok. 1600 zł) lub spróbować wykorzystać istniejący (jeżeli taki jest). Łatwo przeliczyć, że za cenę jednego zestawu z projektorem multimedialnym + komputer (15.000 zł + 3.000 zł = 18.000 zł) można wyposażyć od 4 do 5 klasopracowni w zestawy z telewizorem.

Tak skompletowany zestaw dydaktyczny okazał się świetnym narzędziem uzupełniającym i wspomagającym tradycyjne metody nauczania. Dzięki stosowaniu odpowiednich encyklopedii multimedialnych (YDP, Optimus Pascal, WSiP) do tego zestawu proces dydaktyczny można na tyle wzbogacić i uatrakcyjnić, że nawet mniej zdolni uczniowie okazują zainteresowanie podczas przerabiania trudnych zagadnień na lekcjach fizyki i chemii. Liczne filmy wideo i animacje 3D pozwalają lepiej zrozumieć wykonywane doświadczenia i obserwowane zjawiska. Ponadto niektóre prezentacje multimedialne przedstawiają doświadczenia niemożliwe do wykonania w klasie. Wirtualne doświadczenia i pokazy mają jeszcze jedną zaletę, można je dowolnie powtarzać. Natomiast wielokrotne powtarzanie doświadczeń na tej samej lekcji metodami tradycyjnymi jest często niemożliwe (wymaga dużego nakładu pracy, środków i czasu). W dobie nowoczesnych środków audiowizualnych, komputerów i Internetu (które dzieci często posiadają w domach) już nie wystarczy robić pokazy i doświadczenia za pomocą starych zestawów doświadczalnych, w które wyposażona jest większość naszych szkół. Nowe komplety dydaktyczne są bardzo drogie. Uczniowie chętniej uczestniczą w lekcji, gdy nauczyciele stosują urozmaicone środki i metody pracy. Oczywiście filmy i animacje nie powinny całkowicie zastępować metod wcześniej stosowanych. Wirtualny pokaz  powinien być zgodny z treściami programowymi danej lekcji, a jego czas nie musi przekraczać 5 min.

     Uważam, że zastosowanie proponowanego przeze mnie zestawu dydaktycznego (komputer + telewizor) jest jednym z najtańszych i najbardziej efektywnych sposobów, aby wkroczyć z nowoczesnym nauczaniem w XXI wiek dzięki narzędziom TI.

 

  Artykuł nr 1 do biuletynu W-MODN w Elblągu
 Piotr Smułkowski

luty 2001 r.  

 

 

JAK WYCHOWYWAĆ PRZEZ PRACĘ W RODZINIE

 

      Coraz częściej słychać narzekania rodziców, że ich starsze już dzieci niechętnie wykonują prace domowe i często przejawiają niewłaściwy stosunek do pracy zawodowej.  Dlatego wydaje się, że jednym z najistotniejszych problemów wychowania we współczesnej rodzinie jest kształtowanie właściwego stosunku do pracy i szacunku do pracy ludzkiej. Pracę należy uważać za podstawowy i nieodzowny czynnik rozwoju społeczno-moralnego człowieka i jego samorealizacji.

      Celem mojego referatu jest przekonanie Państwa, że stosunek dojrzewającego dziecka do pracy, szacunek dla człowieka pracy (nie tylko zawodowej) i w konsekwencji sukcesu w pracy każdego człowieka zależą od wychowania w rodzinie, a przede wszystkim od tego jak jego rodzice funkcjonują w roli pracownika i jaki stosunek manifestują w życiu codziennym do pracy i jej wytworów, jak też od tego jak angażują swoje pociechy do codziennej współpracy.

       Dla naszych rozważań przyjmijmy, że niemal każdą czynność ludzką nazwiemy pracą. Podstawowy wymiar pracy wyraża się nie tylko w tym, że człowiek jest podmiotem pracy, ale przede wszystkim w tym, ze człowiek realizuje się przez pracę. W pracy przejawia się nasza osobowość, ale przez pracę osobowość ta się dopełnia i doskonali. O wartości pracy decydują nie tylko wspaniałe gmachy, autostrady, mosty czy inne cuda techniki, ale także wartości samego społeczeństwa, a przede wszystkim jego poziom moralny i intelektualny.

        Pomiędzy pracą a życiem ludzkim zachodzi najściślejszy związek. Już w średniowieczu wielki filozof św. Tomasz z Akwenu stwierdził, że praca jest istotą życia ludzkiego, że przez nią człowiek urzeczywistnia sens swojego istnienia. Zdobywanie nowych wartości, czyli postęp cywilizacji, może się odbywać tylko przez pracę i dzięki pracy pokoleń.

     Tak, więc miejsce i rolę pracy w wychowaniu można pojmować dwojako. Jest ona (praca) sposobem, metodą wychowania, ale może być także i jest jednym z celów i rezultatów wychowania. Takie jej rozumienie znajduje wyraz w przyjętym w języku potocznym sformułowaniu: wychowanie do pracy i przez pracę.

       W codziennym obcowaniu z dzieckiem, dostarczaniu mu przykładów zachowań, udzielaniu rad, wydawaniu poleceń, organizowaniu jego czynności, nagradzaniu i karaniu, ta podwójna rola pracy uchodzi często uwadze. Rozróżnienie takie jest jednak szczególnie użyteczne wówczas, gdy chcemy świadomie kierować rozwojem i wychowaniem dziecka.

       Brońmy się przed stworzeniem dziecku takich warunków życia, w których korzysta ono z usług innych, niczego nie świadcząc ze swojej strony. Brońmy się przed tym, nawet, jeśli osiągnęliśmy taki poziom dobrobytu, iż nas w pełni na to stać. Dziecko, które od najmłodszych lat nie jest wdrażane do pracy, do wykonywania różnych czynności dla innych, w przyszłości, gdy już dorośnie, trudno będzie znaleźć zadowolenie w pracy zawodowej czy każdej innej. Będzie to ze szkodą dla samego dziecka jak też jego otoczenia.

       Praca kształtuje osobowość dziecka – jest to naukowo udowodniona prawda. Z taką samą pewnością można stwierdzić, że kształtując osobowość dziecka, że kształtując osobowość dziecka przygotowujemy je do wypełnienia roli w życiu dorosłym i jego uczestnictwa w życiu społecznym i samym procesie pracy.

       Dziecko musi być przyzwyczajone od najmłodszych lat do wykonywania czynności samoobsługowych, a także porządkowych i gospodarczych nie tylko dla siebie, ale również dla innych osób, których krąg rozszerza się w miarę wzrostu i dojrzewania dziecka. Praca domowa jest bogata i zróżnicowana, a więc np.

- zapewnienie dostatecznego i odpowiedniego wyżywienia dla wszystkich członków rodziny,

- utrzymanie porządku i czystości mieszkania,

- opieka nad członkami rodziny (dziećmi, osobami chorymi czy starszymi),

- dokonywanie zakupów żywności, odzieży i innych rzeczy niezbędnych,

- utrzymanie w porządku i czystości odzieży domowników,

- zapewnienie wygody domownikom i gościom, itp.

     Już choćby z tego niepełnego zestawienia widać, z jak wieloma problemami spotyka się dziecko w gospodarstwie domowym. Praca domowa dostarcza wiedzy o potrzebach rodziny i poszczególnych jej członków w zależności od wieku, płci i stanu zdrowia, a także o sposobach ich zaspakajania. Pewne rodzaje pracy pozwalają na scementowanie rodziny, stworzenie platformy porozumienia, współdziałania, okazji do rozwijania odpowiedzialności.

 

       Wszyscy rodzice pragną zapewnić szczęście swoim dzieciom. I choć nie wszyscy rozumieją to tak samo, zawsze pragną dobrze przygotować je do samodzielnego życia po uzyskaniu dojrzałości. W naszych warunkach kulturowych oznacza to umiejętność wypełnienia różnych ról, m.in. roli współmałżonka, rodzica, pracownika. Każda z tych ról wymaga określonych nastawień, aktywności i umiejętności. W każdej mieści się element pracy.

      Człowiek rozwija się, zmienia i kształtuje w procesie każdej aktywności, głównie zaś w toku pracy. Dla rodziców wychowujących dziecko istotne znaczenie może mieć charakter tych zmian, sposób i warunki ich wywoływania oraz możliwości kierowania nimi. Poznanie charakteru własnego dziecka jego zalet i wad stanowić może jedną z podstawowych przesłanek dla właściwego wykorzystania pracy w procesie wychowania. Trzeba, bowiem pamiętać, że charakter można kształtować, rozwijać i zmieniać przez

- dawanie dzieciom odpowiednich zadań,

- stwarzanie warunków rozwiązywania ich zgodnie z zasadami i normami postępowania,

- uczenie współżycia i współdziałania z ludźmi,

- właściwą organizację wewnętrznego życia rodziny,

- wreszcie własny przykład.

Starsze dzieci np. szóstoklasistów należy już uczyć dostrzegania zalet i wad własnego charakteru i zachęcać do samokształcenia. Rozmawiając z dzieckiem jego planach życiowych trzeba jednocześnie zachęcać do doskonalenia cech charakteru ułatwiających ich realizację. Chcesz być np. pilotem, a więc musisz rozwijać w sobie takie cechy i umiejętności….

      Mówiąc o zagadnieniach pracy w wychowaniu rodzinnym trzeba pamiętać o uwarunkowaniach, jakie dla tej formy aktywności stanowi wiek i związany z nim poziom fizycznego i psychicznego rozwoju dziecka. Do specyficznych cech i właściwości poszczególnych etapów rozwojowych dostosować należy zarówno sposób oddziaływania, jak i charakter prac, do których się dziecko zachęca lub, które mu się zaleca.

      Im dziecko starsze, tym ściślej wykonywane jego obowiązki domowe wiążą się z praktycznymi potrzebami rodziny. Zrozumienie obiektywnej konieczności wykonywania pracy sprawia, że dziecko szkolne umie rozróżniać, gdzie kończy się zabawa a zaczyna praca i poznaje społeczny sens pracy. Okres dorastania charakteryzuje się intensywnym rozwojem anatomicznym i fizjologicznym. Zmianom zewnętrznym w budowie i proporcjach ciała towarzyszą zmiany w budowie i działaniu organów wewnętrznych. Dużym zmianom ulega w tym czasie układ nerwowy. Powoduje to znaczną pobudliwość systemu nerwowego, przewagę procesów pobudzania nad hamowaniem. Przejawia się to na zewnątrz w drażliwości, nieopanowaniu, przeczuleniu, rozdrażnieniu i niepokoju. Zmiany te sprawiają, że zarówno dziewczęta jak i chłopcy mogą w tym okresie szybko męczyć się każdą pracą, a organizm bardziej niż we wcześniejszych okresach podatny jest na choroby.

       W miarę wzrastania sprawności fizycznej i rozwoju funkcji psychicznych wzmaga się aktywność dorastających, nabierając coraz bardziej cech świadomej i celowej działalności.

       W zależności, więc od aktualnego stosunku dziecka do pracy- tworzyć można sytuacje dla utrwalenia jego obecnej postawy lub jej zmiany. Decydujące znaczenie dla kształtowania pozytywnej motywacji pracy ma:

- wiedza o pracy, zrozumienie jej celów i zadań (ta działalność przygotowawcza musi być oczywiście prowadzona przed podjęciem konkretnej pracy),

- dobra organizacja pracy,

- aprobata pracy (praca nie może być karą), odpowiednia atmosfera pracy, pozytywna ocena procesu wykonania pracy i jej wyniku działania,

- świadomość skutków działalności – dziecko powinno wiedzieć, jaka będzie korzyść, komu będzie potrzebna, np. skopanie działki powoduje takie………..korzyści, a skorzystają z tego……….itp.

- pozytywna ocena działalności, Praca musi być podsumowana i dostrzeżony wysiłek, wytrwałość, dokładność itp.

      Włączenie dzieci do prac związanych z prowadzeniem gospodarstwa domowego, staje się obecnie ważnym terenem utrzymania i pogłębiania więzi emocjonalnych rodzinie.

W związku z obowiązkiem szkolnym dzieci i pracą obojga rodziców, na wzajemne kontakty w domu pozostaje niewiele czasu. Niezbędna, więc wydaje się taka organizacja życia w rodzinie, aby w prowadzeniu gospodarstwa uczestniczyli nie tylko dorośli domownicy, ale także dzieci. Prawidłowe funkcjonowanie rodziny wymaga, aby każdy z członków wnosił w życie własny wkład na miarę swych sił i możliwości. Jest rzeczą oczywistą, że w miarę rozwoju dzieci stopniowo przyjmują w rodzinie coraz więcej, coraz bardziej skomplikowanych prac, a niektóre czynności dotąd okazjonalnie wykonane stają się z czasem ich stałymi obowiązkami. Może to się dokonywać niejako automatycznie, a może być też planowane ze świadomym udziałem dziecka. Przykładowo rocznica urodzin może stać się motywem rozszerzenia się zakresu uprawnień i obowiązków.

        Dalszym krokiem może być poszerzenie horyzontów etycznych młodego człowieka, zamkniętego dotąd w granicach rodziny, tak, aby objęły one innych ludzi. Tak, więc oprócz rodziny pomaga się innym ludziom. Może to być mieszkająca naprzeciw niedołężna kobieta, której chociaż co parę dni trzeba wyświadczyć jakąś przysługę.

        Naturalną sprawą rozsądnej oceny rodziców jest, aby obowiązki nakładane na dziecko czy podejmowane przez nie samo nie były nadmierne i nie kolidowały z jego podstawowymi zajęciami, tzn. z nauką szkolną oraz z jego uzasadnionym prawem do zabawy i odpoczynku.

        Obok niedoceniania pracy dzieci w życiu rodziny zdarzają się, choć rzadziej – wypadki przeciążania nią dzieci. Szczególnie w sytuacjach gdzie warsztat pracy zawodowej dorosłych powiązany jest ściśle z gospodarstwem domowym, czyli np. w rolnictwie. Obowiązki dzieci przerastają nierzadki ich możliwości. Jest to sytuacja z wychowawczego punktu widzenia szkodliwa. Praca ponad siły odbijać się może niekorzystnie zarówno na fizycznym, jak i na psychicznym rozwoju dziecka, ogranicza jego radość życia, hamuje rozwój ogólny.

        Obawiać się jednak należy, że w dzisiejszych polskich rodzinach istnieje niebezpieczeństwo odwrotne, tzn. tendencja do zupełnego nie absorbowania dzieci zajęciami domowymi – w imię prawda „niczym niezmąconego dzieciństwa”. Taka koncepcja wychowawcza jest zresztą niewątpliwie jedną z przyczyn powszechnie znanego zjawiska późnego dojrzewania społecznego młodzieży.

         Reasumując. Najlepszą szkołą pracy jest rodzina, wspólne prowadzenie gospodarstwa domowego. Niewłaściwy stosunek do pracy kształtuje się najczęściej już w rodzinie, gdy rodzice dają zły przykład pracy, nie szanują jej, dążą do tego, aby osiągnąć wysokie zyski bez wysiłku i bez poczucia odpowiedzialności za wykonywaną pracę.  Pozytywny stosunek rodziców do pracy, ich odpowiedzialność za powierzone im zadania jest najlepszą metodą kształcenia właściwego stosunku do pracy i szacunku dla pracy ludzkiej. Dziecko, które od najmłodszych lat jest wdrażane do wykonywania różnych czynności dla innych, w przyszłości, gdy już dorośnie nie będzie miało problemów własną osobowością i znajdzie zadowolenie w pracy zawodowej.

 

                                                  Opracowała:  

                   mgr Halina Sąsiadek

 

PROFILAKTYKA UZALEŻNIEŃ DZIECI I MŁODZIEŻY

POSTĘPOWANIE RODZICÓW

 

Alkohol jest dla zdrowych i dorosłych osób. Większość dorosłych nie doznaje z tego powodu istotnych szkód. Ponad 20% popada jednak w kłopoty i to poważne. Używanie staje się nadużywaniem. Inna jest statystyka, jeżeli alkohol zaczynają pić niepełnoletni. Nawet niewielkie ilości alkoholu, niegroźne dla dorosłych, mogą uszkodzić procesy rozwojowe dzieci i młodzieży. Dotyczy to nie tylko rozwoju biologicznego,  ale również procesów związanych z uczeniem się i zapamiętywaniem oraz rozwojem uczuciowym.

Gdy człowiek ma kilkanaście lat, budują się fundamenty jego umysłu i osobowości. Można powiedzieć, że alkohol wypłukuje cement z tych fundamentów. W młodości powstaje podstawowa mapa orientacyjna dla dalszej drogi życia – oszołomienie alkoholem dostarcza fałszywych informacji i drogowskazów.  Jest to czas, gdy człowiek odkrywa różne barwy uczuć – alkohol zamazuje różnorodność i bogactwo tęczy autentycznych przeżyć. Młody człowiek uczy się wiązać swoje przyjemne stany emocjonalne z alkoholem, a nie z konkretnymi wydarzeniami i w ten sposób oddala się od rzeczywistości. Niestety, w ostatnich latach coraz więcej dzieci i młodzieży pije napoje alkoholowe, a dorośli przestali na to zwracać uwagę. Młody człowiek może po prostu wejść do sklepu i bez większych problemów kupić alkohol. Piwa powszechnie nie uważa się za alkohol, mimo to, iż tzw. „bezalkoholowe” zawiera w sobie ten sam alkohol etylowy, który jest w winie czy wódce. Dajemy się uwieść kłamliwym reklamom.

Alkohol bywa tym środkiem uzależniającym, który otwiera drogę silniejszym narkotykom. Młodzi ludzie po alkoholu tracą kontrolę nad swoimi decyzjami i łatwiej im powiedzieć „tak” na propozycję spróbowania „czegoś mocniejszego”.

Dlaczego dzieci sięgają czasem po alkohol? Dzieci wchodzące w wiek dojrzewania przechodzą jakby ponowne narodziny. Mimo, że dorastają fizycznie, to w wielu sprawach są jeszcze dziećmi. To czas konfliktów z rodzicami i nauczycielami; najważniejsze stają się kontakty z rówieśnikami. Zaczynają się interesować płcią przeciwną, robią się niepewni siebie, często zmienia im się nastrój- z nieokrzesanej energii przechodzą płynnie w apatię i przygnębienie.

Często sprawiają wrażenie, jakby niczego nie chcieli od swoich rodziców, a zwracają się o wsparcie w poważniejszych kryzysach albo z prośbą o pieniądze. To ciężki czas dla rodziców, którzy muszą pozwolić swoim dzieciom stać się niezależnymi, równocześnie ich nie porzucając. To właśnie ten moment, kiedy dzieci podejmują decyzje, czy próbować alkoholu i papierosów, czy nie. Są poza tym stale pod silną presją – w ich życiu przewija się alkohol.

Dzieci zaczynają pić, żeby:

1.  Dopasować się do kolegów, należeć do grupy i pasować do jakiejś „paczki”. Dzieci często wiedzą lub domyślają się, że ci, z którymi chcą się „zakolegować” piją, a jednak potrzeba przynależności i wpasowania jest tak silna, że wcale im to nie przeszkadza. Nie chcą zostać odmieńcami.

2.  Czuć się dorosłym. Dzieci wchodzące w wiek dojrzewania kształtują swoje postawy wobec picia, palenia i narkotyków. Wskutek nacisków rówieśników, obserwacji zachowań dorosłych, a także zachęcających informacji z innych źródeł – filmów, telewizji, itp., zmieniają swój negatywny często wcześniej stosunek do alkoholu. Wydaje się im, że picie daje poczucie niezależności, samodzielności, pozwala po dorosłemu rozluźnić się i zabawić. W domach, gdzie rodzice dużo piją, dzieci częściej i wcześniej próbują alkoholu.

3.  Być „spoko” i na luzie. Z pewnością państwo pamiętają, jak czuje się człowiek wkraczający w wiek dojrzewania – jest spięty, niepewny siebie, wstydzi się, często czuje się zażenowany. Młodzi piją, bo chcą pozbyć się napięcia i niepewności, chcą swobodniej poczuć się w towarzystwie.

4.  Przestać być nieśmiałym. Wszyscy młodzi ludzie przechodzą bolesne okresy nieśmiałości i wstydu, ale czasem dziecko nie jest w stanie sobie z tą trudnością poradzić. Jako rodzice przypominajcie państwo dziecku – czy raczej dajcie mu odczuć – jak jest ono dla was ważne, jak je kochacie, jak jest atrakcyjne dla innych i ile może zaoferować. Dzieci chcą czuć, że są coś warte dla swoich rodziców, rówieśników i świata.

5.  Chcą lepiej się poczuć. Niektórzy ludzie, nie tylko młodzi, myślą, że alkohol poprawi im samopoczucie. Dzieci, które zaczynają pić alkohol, żeby się lepiej poczuć, potrzebują zazwyczaj pomocy psychologa lub innej życzliwej osoby. Gdy wydaje się, że ma jakieś trudności przekonajcie państwo dziecko, że nie musi przeżywać ich w samotności i żeby umiało rozpoznać własną trudność i chciało ją pokonać, co jest oznaką siły, nie słabości.

6.  Sprawdzić, jak to jest. Jednym z głównych motywów eksperymentów z piciem jest zwykła ciekawość. Alkohol otoczony jest wieloma mitami. Naturalna w wieku dorastania ciekawość pcha dzieci w stronę dziwnych, czasem zakazanych doświadczeń. Niestety, nie ma na to łatwych recept by je powstrzymać. Niektóre piją właśnie dlatego, że nie wolno tego robić. Chcą sprawdzić siebie, a może też rodziców. To, że sprawdzają nie oznacza, że będą to robiły zawsze. Zależy to od „układów”  między wami, czym skończą się te eksperymenty.

7.  Dobrze się bawić. Wielu młodych ludzi nie potrafi sobie wyobrazić dobrej zabawy bez alkoholu. Badania dowodzą, że spośród uczniów szkół średnich rozpowszechniony jest model zabawy, czy spotkania towarzyskiego przy alkoholu. Na pytanie ankietera     „co robicie, gdy skończy się alkohol?”,  młodzi odpowiadają najczęściej: „rozchodzimy się”. Nasuwa się wniosek, że nawet zabawy należy uczyć wspólnie ją przeżywając i twórczo urozmaicając.

CO MOŻNA ZROBIĆ

  Czy rodzic może coś w ogóle zrobić w tej sprawie, jeśli dzieci przechodzą taki trudny wiek, są okropnie przewrażliwione i każde słowo może wywołać reakcję wybuchową? Niełatwo sobie z tym poradzić. Porozumiewanie się rodzica z dzieckiem w tym czasie to ciężka praca. Ale tę barierę można przełamać i wtedy nagle okazuje się, ile radości można mieć z kontaktu ze swoim nastoletnim dzieckiem.

Oczywiście, nikt nie będzie państwu dyktował, jak macie państwo wychować swoje dziecko. Istnieje jednak kilka sposobów, by utrzymać z nim dobry kontakt. Ważne jest, by porozumiewać się w sposób szczery i by komunikaty płynęły w obie strony, tzn., by rodzic nie tylko mówił, ale też uważnie słuchał, wtedy dziecko ma szansę przyjść ze swoim problemem (jakimkolwiek).

1.  Rozmawiajcie państwo z dziećmi jak najwięcej, nie stosujcie cenzury i nie unikajcie tematów zakazanych. Dzieci muszą czuć, że mogą rozmawiać z wami o wszystkim, począwszy od alkoholu czy seksu, a skończywszy na modzie czy piłce nożnej. Gdy rodzic się wścieka lub zmienia temat, dziecko przestanie zwracać się do was ze swoimi prawdziwymi problemami.

2.  Dobrze jest także słuchać tego, co dziecko mówi „między wierszami”. Twój syn przychodzi i mówi: „Tata pozwala Tomkowi w sobotę wieczorem wypić piwo”. Prawdopodobnie chce dowiedzieć się, jakie jest wasze zdanie na ten temat. Testuje was. można oczywiście powiedzieć: ”To skandaliczne! Jeśli złapię Cię kiedyś na piciu, to zleję cię na kwaśne jabłko”. Ale może lepiej zachować się inaczej. Nie ucinać rozmowy. Można powiedzieć spokojnie „A co ty byś zrobił gdyby ojciec Tomka poczęstował Cię piwem?”. Takie rozmowy pozwolą Twojemu dziecku wypowiedzieć  swoje poglądy, uczucia i wątpliwości, a wam dostarczyć mu cennych wskazówek, jak  poradzić sobie w takich sytuacjach.

3.  Ważny jest język ciała. Dzieci dobrze odczytują komunikaty, które wysyłają dorośli bez słów. Jeśli właśnie chce porozmawiać, a państwo właśnie czytają gazetę lub oglądają telewizję, to dobrze, by rodzic odłożył gazetę, wyłączył telewizor. Dopiero gdy to zrobi i spojrzy dziecku w oczy, dziecko będzie wiedziało, że naprawdę zostanie wysłuchane.

4.  Rodzicielskie pułapki.

Wszyscy rodzice od czasu do czasu tracą zimną krew – w końcu jesteśmy tylko ludźmi. Choć nie da się uniknąć wszystkich błędów, warto przynajmniej wiedzieć, jakie one są:

-                 nie oceniajcie bez przerwy Waszego dziecka, tego co robi;

-                 nie bądźcie zadufani w sobie;

-                 nie dawajcie zbyt wielu dobrych rad;

-                 nie miejcie na wszystko gotowych odpowiedzi;

-                 nie krytykujcie i nie wyśmiewajcie dziecka;

-                 nie lekceważcie problemów, z którymi przychodzi do Was dziecko;

-                 gdy zaczynacie państwo zdanie od słów „kiedy ja byłem w Twoim wieku...”, sprawdźcie, czy dalszy ciąg Waszej wypowiedzi rzeczywiście pomoże dziecku, czy mu tylko dopiecze.

Gdy wpadniecie państwo w którąś z pułapek, nie przejmujcie się. Można przecież przyznać się do błędu i przeprosić. Wasze dzieci Was kochają i na pewno Wam wybaczą.

A oto kilka wskazówek jak pomóc dziecku czuć się dobrze i pewnie:

1.   Poproście swoje dzieci by powiedziały co chciałyby robić z Wami. To wielka sprawa – dowiedzieć się od rodzica, że on bierze pod uwagę i realizuje pomysły i propozycje dziecka. Nawet rzeczy banalne, jak oglądanie telewizji, pójście do parku, czy wspólne hobby.

2.    Jesteście najważniejszymi nauczycielami swojego dziecka. Jeżeli popełni błąd, nie wychodźcie z siebie. Powiedzcie, że wszyscy się mylą, a później pomóżcie naprawić błąd. Rozmawiaj o tym, co się stało. Można zapytać dziecko, czy rozumie na czym polegał błąd i jak teraz by postąpiło.

3.    Pozwalajcie państwo swoim dzieciom poczuć się odpowiedzialnym. Prosząc dziecko o pomoc w ważnej sprawie, dajcie mu szansę poczuć się odpowiedzialnym (oczywiście w sprawie na jego miarę) – to buduje wiarę we własne siły. Jeśli sprawa wymaga pomyślenia i podjęcia decyzji – tym lepiej. Dziecko poczuje się potrzebne i odpowiedzialne, a państwo będziecie mieli o jedną sprawę mniej na głowie.

4.    Każdemu dziecku są potrzebne pochwały, zwłaszcza od rodziców. Warto pamiętać o tym, że łatwiej utrzymać zachowanie o jakie nam chodzi pochwałami niż groźbami. Chwalmy dzieci za wysiłek, a nie tylko za osiągnięty efekt. Ważne jest na ile dziecko się stara i to czy okazujecie państwo, że doceniacie jego wysiłki.

5.    Zachęcajcie dzieci, by znalazły coś, co sprawia im przyjemność. Zachęcajcie do sportu, gry na jakimś instrumencie, jakiegoś hobby, czegoś co pozwoli im przyjemnie i konstruktywnie spędzić wolny czas.

6.    Nie zaszkodzi od czasu do czasu powiedzieć dziecku „Bardzo Cię kocham”, albo „Lubię na Ciebie patrzeć”. Uczucie jest zaraźliwe. Nigdy nie ma za dużo pocałunków, przytulania, przyjaznego klepania po ramieniu, czy drapania po plecach.

7.    Krytykujcie zachowanie a nie człowieka (dziecko). Kiedy złapiecie dziecko na przewinieniu, np. skakanie ze zbyt wysokiego drzewa, zamiast krzyczeć „Ty skończony durniu, tylko Ty mogłeś wpaść na tak idiotyczny pomysł!”, weźcie lepiej oddech i powiedzcie „To jest okropnie niebezpieczne, przecież mogłeś sobie coś zrobić. Nie zgadzam się, żebyś skakał z takiej wysokości”. Mówić zdecydowanie i stanowczo, ale nie wrzeszczeć.

8.    Nasze dzieci są w wieku, gdy ciągle jeszcze rosną i odkrywają świat. Mogą nawet kwestionować sądy, decyzje i autorytet dorosłych. Jest to naturalny element procesu dojrzewania. Warto, by Wasze dzieci wiedziały, że mają prawo mieć odmienne zdanie – ludzie często nie zgadzają się ze sobą, nawet (a może zwłaszcza w rodzinie). Będzie za to potrafiło swobodnie o wszystkim z Wami dyskutować.

 

Jak pomóc dziecku radzić sobie z zachętami rówieśników?

Namowy i zachęty rówieśników oraz chęć należenia do grupy, rozumiana czasem jako potrzeba podporządkowania się wszystkim obowiązującym w niej regułom, to jedne z najważniejszych powodów sięgania po alkohol. Nie można uchronić dziecka przed takimi sytuacjami, ale można pomóc im lepiej radzić z nimi...

  Można pomóc dziecku wymyślić jak ma się zachować, gdy koledzy proponują alkohol. Należałoby najpierw uświadomić dziecku, że odmawianie jest oznaką dorosłości i luzu. Czasem wystarczy jakaś dowcipna wymówka: „Nie, dziękuję. Poczekam na coś smaczniejszego.”, albo „Cały przydział alkoholu przypadający na moją rodzinę wypił mój dziadek...” Czasem wystarczy powiedzieć: „Nie, dziękuję” i po prostu odejść. Uświadamiajcie dzieciom, że nie mają obowiązku tłumaczenia się, dlaczego odmawiają picia.

  Jeśli dziecko znajduje się wśród kolegów, którzy właśnie planują picie, może zaproponować inny plan działania, np. pójście do kina. Jeśli otwarty protest jest dla dziecka zbyt trudny, może ono po prostu „olać” czy przeczekać propozycję kolegów, a jeśli nic innego nie skutkuje – odejść w swoją stronę. Warto też przygotować dziecko na rozwiązanie ostateczne – rozstanie z grupą i szukanie innych kolegów. Dzieci nie uświadamiają sobie, że otoczenie wywiera na nich presję w tym względzie.

  Mówcie drodzy państwo wyraźnie i jasno, czego zabraniacie, że nie wolno im pić i dlaczego. Ustalcie karę za picie. Pomoże to dziecku odpierać zachęty kolegów. Argument „Nie piję, bo odetną mi kieszonkowe” jest wyraźny. Nacisk kolegów może być siłą pozytywną. Rówieśnicy mogą nakłaniać do dobrych rzeczy. Są miejsca i programy profilaktyczne, w których nacisk i przykład kolegów idzie w kierunku niepicia, zdrowego życia, zajmowania się rzeczami konstruktywnymi, a jednocześnie ekscytującymi.

  Wy, jako rodzice, pytajcie się siebie nawzajem, jak sobie radzicie z problemami dorastających dzieci. Podyskutujcie na temat tego, jakie powinny być jasne i rozsądne reguły dotyczące picia, palenia czy ćpania.

  Jeśli syn czy córka łamie zasady, sięgnijcie po swoją broń: zastosujcie karę, którą zapowiedzieliście. Jeśli dziecko zdecydowało się złamać zakaz, a Wy nie będziecie konsekwentni, prawdopodobnie złamie go ponownie.

  Należy też wiedzieć, gdzie są dzieci – nie pozwalajcie państwo, by chodziły na imprezy, na których nie ma dorosłego opiekuna. Upewnijcie się, że nie będzie podawany alkohol.

          Jeśli dajecie państwo dzieciom kieszonkowe, porozmawiajcie, na co je wydają. Te, które dostają za dużo pieniędzy, często wydają je na alkohol, papierosy, narkotyki czy ogłupiające gry hazardowe.

  Pamiętajcie państwo jednak, że wszystkie Wasze starania nic się nie zdadzą, jeśli w Waszym domu pije się dużo, a alkohol zajmuje ważne miejsce. Dzieci znacznie bardziej biorą do serca czyny, niż słowa rodziców.

  Jeśli więc zależy Wam na tym, by Wasze dziecko nie piło, pokażcie Waszym dzieciom, że można się dobrze bawić bez alkoholu. Możecie oczywiście od czasu do czasu wypić w obecności dziecka, ale nigdy nie proście, żeby kupiło coś do picia, otworzyło butelkę, zrobiło koktajl. Nie proście nigdy o przypalenie papierosa. Dzieci nie powinny również widzieć:

-                 że częstujesz gości alkoholem, gdy tylko przechodzą próg;

-                 że wyśmiewacie się z niepijących;

-                 że pijesz w sytuacjach niebezpiecznych: w pracy, przed jazdą samochodem...

-                 nie chwalcie się dzieciom, że macie mocna głowę, nie podziwiajcie za to innych;

-                 nie bagatelizujcie cudzych problemów alkoholowych;

-                 nie róbcie z tego żartów (przy dziecku), nie opowiadajcie śmiesznych historyjek, jak to ktoś się upił i zabawnie wyglądał albo okropnie narozrabiał.

Nade wszystko rozmawiajcie z dziećmi dużo i wyczerpująco.

 

 Życzę powodzenia.

 

 

Wpływ telewizji na nasze dzieci. Jak reagować. 

Można z dużą pewnością powiedzieć, że w Polsce prawie każda rodzina ma telewizor. Stał się on podstawowym sprzętem w naszych domach, a wokół niego koncentruje się życie większości naszych rodzin. Potwierdza to ankieta, którą rozpisałam wśród uczniów naszej klasy. Według  statystyk w Polsce jest podobnie. Przeciętny uczeń szkoły podstawowej i gimnazjum ogląda telewizję około 20 godzin tygodniowo. Zapracowani rodzice chętnie oddają dziecko takiemu (chyba nie najlepszemu ) „wychowawcy” w czasie, kiedy oni chcą chwilę odpocząć, przygotowują posiłki , robią zakupy czy pranie. Dzieckiem wpatrzonym w niebieski ekran nie trzeba się bowiem specjalnie zajmować, nie trzeba go zabawiać, podsuwać pomysłów, organizować mu czas . Telewizor staje się lekarstwem , gdy dziecko jest znudzone, niegrzeczne, zmartwione. Zdaje się, ze wszystkie dziecięce problemy przestają wtedy istnieć. Dziecko oglądające telewizję nie tylko wygląda jak bezmyślny, znieruchomiały posążek ono naprawdę wtedy nie myśli. Zauroczenie  poruszającymi się na ekranie postaciami sprawia, że dziecko wpada w pewny rodzaj transu, w którym jego przemiana materii spada o około 16% poniżej normalnego poziomu w stanie spoczynku. Eksperci nazywają taki stan „SYNDROMEM TĘPEGO WARZYWA’’. Psychologowie twierdzą , których rodzice posługują się telewizją, aby dla siebie zapewnić  „święty spokój”, mogą w przyszłości  nie dawać sobie rady z normalnymi problemami  życia codziennego, gdyż zamiast starać się rozwiązywać kłopoty, stosować będą wygodne uniki , które odrywać  je będą  od rzeczywistości, szukać jak najłatwiejszych, jak najprostszych, lecz nie zawsze najlepszych rozwiązań. Dla nich  telewizja stanowić może rodzaj ochronnego płaszcza , pod którym  będą się chować  w razie zagrożenia, jednak nie będą potrafili  temu zagrożeniu zaradzić. Nadmierne oglądanie telewizji  przez dzieci prowadzi ich do niedostatecznej aktywności nie tylko fizycznej , ale także społecznej i intelektualnej. Wszystkie zabawy, twórczość artystyczna, kontakty z rówieśnikami  zastępuje włączony telewizor. Konsekwencją niedostatku ruchu jest gorsza kondycja mniejsza odporność, a w wielu przypadkach  większa skłonność do zachorowań. Niejednokrotnie do problemów tych dołącza się otyłość, gdyż nieruchoma pozycja i oglądanie sprzyjają ciągłemu „podgryzaniu”, a telewizyjne reklamy dodatkowo zachęcają  do opychania się niezdrowym często jedzeniem. „Telewizyjne” dzieci z czasem nie potrafią się bawić się same, brak im nowych pomysłów, telewizja nie zostawia miejsca dla dziecięcej wyobraźni.

Poza nielicznymi wyjątkami, programy telewizyjne  emitowane na naszych ekranach, nie pobudzają u dzieci  twórczych instynktów. Nadmierne oglądanie telewizji może zahamować  zainteresowanie dziecka książkami. Nie może więc dziwić fakt, że dzieci nałogowo oglądające telewizję na ogół mają gorzej wykształconą umiejętność czytania (mniej czasu na ćwiczenia i naukę), kłopoty z ortografią, na lekcjach stają się bierne lub nudzą się i nie potrafią się skoncentrować (dzieci oczekują od nauczyciela stylu nauczania podobnego do zaawansowanych technicznie efektów specjalnych wykorzystywanych w filmach). W rezultacie osiągają gorsze wyniki w nauce niż ich rówieśnicy spędzający przed telewizorem niewiele czasu.

Kolejnym groźnym skutkiem oglądania  nadmiernej ilości programów telewizyjnych jest WZROST LĘKU. Psycholog społeczny Maria Braun-Gałkowska zauważa, że telewizja niezbyt  chętnie ukazuje świat , w naturalnym jest to, że samoloty docierają do celu, rodzice opiekują się dziećmi, a sąsiedzi pozdrawiają się przy spotkaniu;  natomiast chętnie to, co od normalności odbiega: samolot rozbija się, ojciec gwałci dziecko, sąsiad zabija sąsiada. Nawet  pozornie niewinne kreskówki  ukazują brutalność i przemoc:  ktoś wali kogoś po głowie (np. patelnią), ktoś uciekając spada i rozpłaszcza się na ziemi (po czym płaski wstaje!), stale coś  kogoś przygniata, ktoś komuś nabija guza; mysz na złość robi kotu, kot nabiera psa i odwrotnie itd. Zasada : „Bądź spryciarzem, cwaniakiem, oszukuj (nawet kradnij)”jest powszechnie propagowana w bajkach bez zwracania uwagi na konsekwencje. Taki obraz świata funkcjonuje w dziecięcej wyobraźni. Małe dzieci z trudem albo wcale nie odróżniają tego co jest , od tego co nie jest prawdziwe.  Dla nich rzeczy oglądane w telewizji  są równie prawdziwe  jak te spotykane poza domem. Dla dzieci starszych potrafiących odróżnić  rzeczywistość od fikcji szczególnie niebezpieczne  są programy telewizyjne przekazujące wiadomości o morderstwach, klęskach żywiołowych, katastrofach  itp., gdyż młodzi widzowie mają tendencje do wyobrażania sobie , że to co widzą na ekranie może przytrafić się im samym albo komuś bliskiemu.

Udowodniono, że obserwowanie scen przemocy, gwałtu, brutalności rodzi również  AGRESYWNE ZACHOWANIA u telewidza. Szczególnie narażone są dzieci , które każdą scenę , w której rozgrywa się szybka akcja, coś się dzieje, wzrasta napięcie, chłoną swoim umysłem jak gąbka i doskonale zapamiętują. dzieci stają się nerwowe, często rozdrażnione, łatwo wpadają w konflikty z otoczeniem. Bardzo często też naśladują zachowania filmowych  bohaterów, identyfikują się z postaciami z filmów.

Osobnym zagadnieniem jest  EMISJA TELEWIZYJNYCH  REKLAM, od których nasze programy aż się roją. Dzieci niestety są ich wiernymi widzami i słuchaczami. Wśród młodszych dzieci istnieje podział  zauważalny jeszcze wśród dzieci młodszych klas szkolnych na te które mają reklamowane zabawki i słodycze oraz na te, które tego wszystkiego mieć nie mogą. Reklamy konstruowane są tak, że oglądające je dzieci zaczynają dostrzegać piękny świat, w którym szczęście osiąga się kupując po prostu jakiś produkt i wyrabiają w sobie przekonanie , że fakt posiadania czegoś stanowi o wartości człowieka.    Psychologowie twierdzą, że reklamy telewizyjne budzą w dzieciach pożądliwość, utwierdzają je w egoizmie, powodują utrwalenie się postaw wyższości nad innymi oraz pogłębiają poczucie mniejszej wartości u dzieci nie posiadających reklamowanych produktów.

Świat  przedstawiany w telewizyjnym obrazie hipnotyzuje szczególnie młodego widza ukrytą wizualną perswazją silnie atakując podświadomość. Powoduje to rozbrojenie obiektywnych władz poznawczych  człowieka, pozbawia samokontroli i uruchamia złudzenia współuczestnictwa w toczącej się np. akcji filmowej. Telewidz przyjmuje wysłane w jego stronę  bodźce filmowe, czyniąc je istotnym elementem  własnych  przeżyć. Poddany zostaje pewnego rodzaju  hipnozie; jego napięcie uwagi zostaje zdeterminowane przez płynące z ekranu  sugestie.

Wielogodzinne oglądanie  telewizji stanowi  nałóg taki sam jak inne nałogi . Temu nałogowi ulegają często ludzie, którzy czują się samotni, albo samotni stają się dlatego , że tak dużo czasu poświęcają telewizji.

Model telewizji, jaki znamy preferuje nieskomplikowany świat skrystalizowany wokół zmieniających się fetyszów – w myśl zasady, aby „robić telewizję dla zwykłego człowieka”. Pod tym sprytnie zamaskowanym kamuflażem otrzymujemy przekaz, nie tylko nie będący odzwierciedleniem realnie istniejącego świata, ale przede wszystkim pozbawiony klarownego świata wartości przekaz usiłujący wykreować nowy bałwochwalczy świat  ciągłych igrzysk manipulujących naszą wyobraźnią. Np. zaczyna się od programów typu talk-show, gdzie zrazu oględnie a potem bez skrupułów obnaża się ludzkie słabości, dramaty, tragedie. Następnie randki w ciemno, programy typu Wybacz mi. Widzowie są zachwyceni i żądni coraz mocniejszych wrażeń. Kolejno następują „Ryzykanci”, „Big Brother”, w których można podglądać, co i jak robią inni. Ale sensacji i pieprzu ciągle mało. Holendrzy i Niemcy pokazują śmiały seks, Skandynawowie znudzeni erotyką preferują przemoc.  Telewizje bez skrupułów prześcigają się w wymyślaniu programów zaspakajających najniższe potrzeby odbiorców. Byle tylko rosła oglądalność!

Co dalej? Może bezpośrednia transmisja z walk współczesnych gladiatorów, transmisja z egzekucji? Kącik dla sadystów? Chwila dla pedofila?

Wszystko co do tej pory przedstawiłam , nie świadczy jednak o tym, że mamy natychmiast zabronić naszym dzieciom oglądania programów telewizyjnych, albo w ogóle pozbyć się telewizora. Telewizja ma swoje POZYTYWNE STRONY i trzeba umieć je odpowiednio wykorzystać. Odpowiednio traktowana telewizja może stać się wartościowym narzędziem nauczania przez programy edukacyjne np. programy przybliżające świat sztuki, dostęp do cudownej krainy obrazów ze świata przyrody, dźwięków i postaci, których nie znajdzie nigdzie indziej. Można przenieść się do odległych zakątków świata zobaczyć świat kultury, nauki i sztuki. Wiele filmów rodzi pozytywne uczucia, sprawia, że lepiej rozumiemy problemy niepełnosprawnych, upośledzonych, chorych.

Ale telewizor nie może dzieciom zastąpić rodziców! W czasie gdy jesteśmy pogrążeni w telewizyjnym transie, nie ma czasu na rozmowę, na wymianę myśli , uczuć i innych wartości.

Chcę w tej chwili przedstawić Państwu kilka praktycznych zasad rozsądnego oglądania telewizji opracowanych przez specjalistów amerykańskich a w Polsce opublikowane przez Dom Wydawniczy „Rebis”.

 

Zasady rozsądnego oglądania telewizji:

1.     Ogranicz oglądanie telewizji .

2.        Przestrzegaj ograniczeń. Po wyczerpaniu ” limitu”  wyłączaj telewizor, zasadę można złamać tylko  w wyjątkowych wypadkach, np. gdy dziecko jest chore lub w telewizji jest coś wartościowego, czym jest ono szczególnie zainteresowane. Trzeba jednak wtedy dziecko poinformować, że robimy to wyjątkowo.

3.        Wybieraj pory oglądania telewizji. Wystrzegaj się włączania telewizora podczas posiłków, w czasie gdy dziecko jest zajęte nauką czy zabawą, w czasie rodzinnych uroczystości.

4.        Oglądajcie wspólnie. Można wtedy wymienić uwagi na temat, co dzieje się na ekranie, korygować błędne poglądy i skojarzenia, wskazywać na pozytywne wartości (oglądając z dzieckiem można robić równocześnie coś innego np. obierać jarzynę, rozwiązywać krzyżówkę itp.

5.        Uczyń oglądanie telewizji aktywnym zajęciem. Odwołuj się do pozytywnych postaci z ekranu, naśladuj zabawy podobne do tych  z dziecięcych programów, powtarzaj piosenki.

6.        Nie używaj telewizji jako  „opiekunki” do dziecka. Pozwalaj dziecku na oglądanie tylko w sytuacjach, gdy jest to absolutnie konieczne, nie uważaj telewizji za sposób na ukojenie, pocieszenie czy formę reagowania na potrzeby dziecka.

7.        Nie używaj telewizji jako formy przekupstwa dziecka, nagrody lub kary. Kojarzenie telewizji z dobrym zachowaniem wyrabia pogląd, że i ona sama musi być dobra, skoro tylko grzeczne dzieci mogą ją oglądać. Używanie jej  jako pokusy powoduje, że obiecywany program  staje się atrakcyjniejszy.

8.        Dawaj dobry przykład : stań się wzorem odpowiedzialnego oglądania telewizji. Z wyjątkiem ulubionych programów odłóż oglądanie na czas , kiedy dzieci już spokojnie śpią. Pamiętaj o zasadzie, że dzieci z całego świata mają dwie cechy wspólne: zamykają uszy na rady, a otwierają oczy na przykład.

9.        Oglądajcie wybiórczo. Zanim pozwolisz dziecku na oglądanie  postaraj się sama wcześniej  zobaczyć program lub przeczytać chociaż recenzję.

10.     Osłabiaj negatywne skutki. Odwracaj uwagę rodziny od telewizji innymi zajęciami, np. praca w ogródku, wspólny spacer,  robótki ręczne. Dyskutuj nie tylko o  dobrych, ale i o złych stronach oglądania telewizji. Rozwijaj styl życia, którego elementem jest racjonalna dieta dziecka, nie pozwól, by twoje dziecko zostało oczarowane  magią telewizyjnych reklam promujących bezwartościowe często produkty. Jeśli dziecko przypadkowo zobaczy  lub usłyszy (co jest nieuniknione) coś budzącego przerażenie, nie unikaj rozmów o przemocy. Staraj się tylko dostosować wyjaśnienia  do wieku dziecka i łagodzić strach uspakajającym wyjaśnieniem. Stwarzaj  dziecku zawsze poczucie  bezpieczeństwa, nie dopuszczaj do niepewności i lęku .

 

                   

 

 

SYTUACJA  DZIECKA  W  RODZINIE
Z  PROBLEMEM  ALKOHOLOWYM
ROLA  NAUCZYCIELA

 

W ramach prac nad reformą systemu edukacji do podstaw programowych przedmiotów ogólnokształcących wpisana została edukacja zdrowotna. Jest to aktywny proces tworzenia warunków wspierających dobre samopoczucie, obejmowanie celowym działaniem fizycznego, emocjonalnego i psychicznego zdrowia, wyposaża młodego człowieka w harmonijnie funkcjonującą osobowość, naucza wyzwalać energię życiową przekształcając w konstruktywne działania.

        Cele profilaktyki stają się teraz tożsame z celami konstruktywnego wychowania ku wartościom, jakimi są: dobro, prawda, piękno, wolność i miłość.

        Niezbędna w realizacji edukacji zdrowotnej jest wiedza o postawach młodego człowieka wobec teraźniejszości, jego trudnościach w konfrontacji z nią, jego potrzebach psychicznych i sposobach ich zaspakajania, wiedza o prawidłowościach rozwojowych dzieci i młodzieży oraz o przyczynach zaburzeń, itp. Najistotniejsze są kompetencje i umiejętności psychopedagogiczne nauczyciela, tj. empatia, posiadanie zdolności do wnikliwego rozumienia drugiego człowieka, twórcze komunikowanie się z nim, aktywne słuchanie, asertywność, świadomość siebie i swojego systemu wartości, itp.

        Edukacja zdrowotna została wpisana do zadań obowiązkowych szkoły, a zatem program dotyczy wszystkich nauczycieli, co daje szansę na integrowanie działań i pozwala na stworzenie w szkole i w środowisku systemu profilaktycznego, skutecznego, bo długofalowego w miejsce doraźnych i atrakcyjnych przedsięwzięć.

        W szkołach od kilku lat realizowane są rozmaite programy profilaktyczno – wychowawcze. Niektóre kładą nacisk na dostarczanie wiedzy o środkach odurzających, inne w ogóle o nich nie informują, stawiając sobie za cel pomoc w rozwoju osobowości. Dzisiejsze spotkanie będzie miało właśnie taki charakter.

        Alkoholizm jest w naszym społeczeństwie rozpowszechniony i stanowi jeden z najgroźniejszych problemów natury medycznej i społecznej. Jeśli chodzi o terapię, w centrum uwagi był zwykle sam alkoholik, natomiast sprawę pozostałych członków rodziny bagatelizowano. Tymczasem problemy rodzin uzależnionych od środków chemicznych nie mają szans na rozwiązanie, jeśli zapewnia się terapię jedynie alkoholikowi. W większości wypadków jest tam również dziecko, które cierpi rozpaczliwie i w milczeniu. Dzieci alkoholików są niewidzialnymi ofiarami tej choroby. Jednym z najszerzej rozpowszechnionych mitów na temat alkoholizmu jest pogląd, że z chwilą, gdy dorosły rodzic przestaje pić, wszystko w domu samo się ułoży. Jeśli tata nie będzie pił, między nim a mama nastanie zgoda, a dzieci automatycznie wrócą do normy i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. Taki scenariusz to tylko mit.

        Miliony dzieci, które żyją w alkoholowych rodzinach mogą wpaść  w pułapkę, którą nazwano niekończącą się pętlą autodestrukcyjnych zachowań.

 

Przyjrzyjmy się więc bliżej.

 

SYTUACJA DZIECKA W RODZINIE ALKOHOLOWEJ. MOŻLIWOŚCI POMOCY SZKOŁY.

 

Dzieci alkoholików (DA) są na świecie miliony. W samej Polsce jest około 2.5 miliona. Prawdopodobnie co najmniej jedno dziecko w klasie ma rodzica alkoholika. Wśród DA są dzieci, które mieszkają z rodzicami alkoholikami oraz te, które są już po rozpadzie rodziny. DA pochodzą z różnych środowisk. Mogą być bogate lub biedne, z wielkich miast i miasteczek; niektóre mają rodziców, którzy oboje są alkoholikami.

        Ponieważ DA choć często wyglądają jak zwykli uczniowie, nie mają zwykłej osobowości, gdyż dużo ucierpiały ze względu na patologiczną sytuację w rodzinie. Są one narażone na szczególne ryzyko. Częściej niż inni ludzie:

-         same stają się alkoholikami (dowodzą tego badania);

-         w życiu dorosłym związują się z alkoholikami (wiele DA wybiera partnerów, którzy nałogowo piją lub są w inny sposób uzależnieni);

-         mają problemy z własnym dzieciństwem (emocjonalne, psychiczne lub zdrowotne).

DA mogą jednak zmniejszyć ryzyko, na które są narażone i wieść szczęśliwe, pełne zadowolenia życie. My możemy im w tym pomóc. Będzie o tym mowa w dalszej części referatu.

        Za rodzinę z problemem alkoholowym uważa się rodzinę, w której choćby  jedna osoba pije w sposób przynoszący szkodę. Głównie dotyczy to rodzin, w których ktoś jest uzależniony od alkoholu. Człowiek pijący w sposób uzależniony lub nadmierny dostarcza wszystkim innym problemów życiowych, finansowych i emocjonalnych, co sprawia, że cała rodzina boryka się z szeroko rozumianym pojęciem „problemem alkoholowym”. Problemy związane z alkoholem ma nie tylko ten, kto pije, bo nikt nie pije w próżni społecznej. Mają je wszyscy, którzy go kochają i chcą o niego dbać, którzy są od niego uzależnieni finansowo lub emocjonalnie, którzy żyją z nim w jakiejkolwiek wspólnocie. Choroba obejmuje całą rodzinę, a więc także tych członków, którzy nie piją.

        Zdrową rodzinę stanowi grupa społeczna, zależna od siebie w zaspokajaniu swoich potrzeb uczuciowych, społecznych i duchowych. Jest ona wspólnotą. Oznacza to, że ludzi łącza cele, które chcą oni razem osiągnąć poprzez środki dostosowane zarówno do celów, jak i do ludzi, którzy je realizują. Takie widzenie sprawy oznacza, że życie w rodzinie nieść musi wiele różnych problemów. Nie ma rodziny bez konfliktów. Rzecz w tym, by konflikty rozwiązywać konstruktywnie, a sprzeczności w miarę możliwości godzić.

        Rodzina z problemem alkoholowym ma szczególny rodzaj problemu. Występują w niej dysfunkcje czterech cech zdrowej psychologicznie rodziny.

1. Zdrowa rodzina cechuje się tym, iż występuje w niej:

-         pozytywna tożsamość i autonomia poszczególnych członków rodziny;

-         otwarte i skuteczne komunikowanie się;

-         wzajemność;

-         połączenie ze światem zewnętrznym.

Terminy te może brzmią trochę sztucznie i uczenie (to terminy psychologiczne), ale spróbuję wyjaśnić je na przykładach rodziny zdrowej i jak się to ma w rodzinie z problemem alkoholowym.

         Pozytywna tożsamość oznacza w skrócie akceptację siebie samego i generalne poczucie, że „jestem w porządku” nawet, jeśli niektóre czyny zasługują na krytykę. Mam swoje ograniczenia i słabości. Niektóre z nich akceptuję, inne stanowią dla mnie wyzwanie do zmiany. Jestem tak samo ważna (ważny), jak inni ludzie, a moje potrzeby i pragnienia nie są gorsze ani mniej ważne, niż pragnienia i potrzeby innych. Lubię siebie i zasługuję na miłość. Mam prawo zaopiekować się sobą, gdy cierpię i poświęcić sobie więcej uwagi, gdy tego potrzebuję. Pozytywna tożsamość oznacza poczucie, że zasługuję na uwagę i szacunek innych ludzi oraz że mam prawo zarówno dawać, jak i brać. Odwrotnością tej postawy jest egomania z jednej strony, albo niepewność i nie akceptacja siebie z drugiej strony. Te dwa bieguny, stanowiące odwrotność harmonii pomiędzy „ja i inni” paradoksalnie łączą się ze sobą o przez to właśnie są też odwrotnością pozytywnej tożsamości. Niepewność i lęk każą wywyższać się nad innymi, zaś nieuszanowanie siebie pozwala na nieuszanowanie innych ludzi. Niechęć i karanie siebie łączą się z urazą i agresją do innych. Dobre relacje  z drugim człowiekiem – także w rodzinie – można budować dopiero wtedy, gdy człowiek wie, kim jest.

        W rodzinie z problemem alkoholowym trudno o akceptację siebie i pozytywną tożsamość. Już raczej wszyscy mają pretensje do samych siebie i do siebie nawzajem. Zarówno alkoholicy, jak ich rodzina związani są węzłami krzywdy i winy, urazy, agresji oraz poczucia, że nikt nie jest w porządku. Wraz z oskarżeniami, poczuciem winy pojawiają się inne trudne, przykre uczucia. Emocjonalna atmosfera rodziny alkoholowej ogniskuje się wokół wstydu, żalu, złości, lęku, poczucia winy  i krzywdy. Inni ludzie i inne rodziny także przeżywają te stany, jednak rzadko kiedy w tak nasilonym połączeniu i chaosie, jak ma to miejsce w rodzinie alkoholowej.

        AUTONOMIA

Autonomia jest obok akceptacji siebie drugą ważną cechą osób, które z powodzeniem budują swoją wspólnotę. Stanowi ona w pewnym sensie przeciwieństwo wspólnoty, lecz godzenie społeczności jest wielką sztuką życia. Autonomia oznacza prawo człowieka do niepowtarzalnego kształtu własnej osoby i prawo do budowania osobistej wersji swojego życia. Dojrzała wspólnota to wspólnota autonomicznych osób oparta na wyborze, a nie na niewolnictwie. Jeżeli moje związki z ludźmi opierają się na poczuciu „decyduję się” i  „wybieram”, to jestem bliska autonomii; jeśli zaś na poczuciu „muszę”, jestem bliska niewoli. Aby trafnie i klarownie odczytać tego typu stany, potrzeba w miarę jasnej orientacji co do granic swojego JA i tego, co ze mną jest. Trzeba rozeznania, co jest moim lękiem czy zadaniem, a co cudzym lękiem czy cudzym zadaniem, co podlega mojemu wpływowi, a co nie. W rodzinie z problemem alkoholowym obszary psychologiczne poszczególnych osób przenikają się, zaś granice są chaotyczne i niejasne. W miejsce odpowiedzialności jest albo jej odrzucenie, albo nadmierna odpowiedzialność. Członkowie rodziny wchodzą wzajemnie w swoje psychologiczne terytoria, wiecznie robią coś „za kogoś” odpowiadając „za kogoś” lub myśląc „za kogoś”. Pozwalają też, by ktoś inny za nich myślał, planował, wykonywał; by ktoś inny wiedział, czego chcą lub co jest dla nich dobre. Przeżywają intensywnie czyjeś życie zamiast swojego.

 

        OTWARTA KOMUNIKACJA

Otwarte i skuteczne komunikowanie się to sytuacja, w której członkowie rodziny są w stanie rozmawiać w sposób nie zagrażający o wszystkich istotnych sprawach swego życia. Oznacza to, że potrafią o nich zarówno mówić, jak też, że potrafią słuchać. Jest wiele powodów, dla których ludzie nie mówią wzajemnie sobie o różnych sprawach i nie słuchają się nawzajem. Może dziać się tak ze strachu przed odrzuceniem i agresją (nie wolno mi tego powiedzieć, bo on na mnie nakrzyczy), z lęku, by nie urazić drugiej osoby (nie można jej tego powiedzieć, bo będzie jej przykro), itp. Najtrudniejsze bywa komunikowanie uczuć. Mówienie o głębszych obawach, pragnieniach, słabościach. Wielu z nas boi się odsłonić swoje słabe strony, by nie zostać zranionym. Usunięte z rodzinnej przestrzeni uczucia i sprawy powodują, że powstaje obszar „tabu”, martwa strefa, której się nie dotyka.

        W rodzinie z problemem alkoholowym obszarem martwym są uczucia i przeżycia związane z alkoholem, a nawet sam fakt picia czy upijania się. Zawsze raczej „tata źle się czuje” i „mama jest zmęczona”, niż ktoś się po prostu upił. Wstyd i lęk każą kłamać nawet przed sobą, obawa zaś przed tym, by nie zepsuć relacji pijącego rodzica z pozostałą rodziną. Martwym polem są nie tylko fakty dotyczące nadużywania alkoholu, ale też uczucia związane z tą sprawą. Domownicy obawiają się tego, co będzie, gdy alkoholik przyjdzie pijany, lecz nie rozmawiają o tym. Irytują się i zaprzeczają, jeśli ich o to spytać. Wstyd nie pozwala o tym mówić, co zdarzyło się wczoraj i kto jak się czuł z tym wszystkim. Owszem, są awantury, lecz depresja, awantura, epitety i pełne pretensji zarzuty, chociaż pozwalają upuścić wiele z wewnętrznego napięcia, nie są rozmową. Atak rodzi kontratak. Wszyscy żyjący z osobą uzależniona wiedzą, że otwarta i życzliwa rozmowa z alkoholikiem jest niemożliwa. Jego system iluzji i zaprzeczania, rodzaj wewnętrznego zakłamania, w którym żyje, nie dają przystępu do wewnątrz ani faktom, ani ludzkim faktom. Atmosfera w takiej rodzinie przypomina burzę albo ciszę przed burzą. Napięcie i rozładowanie, od których można uciec wychodząc z domu albo izolując się słuchawkami na uszach, lekturą, którą się bardziej „ćpa” niż czyta, światem własnych marzeń lub nerwowym zajmowaniem się czymś, co wcale nie wymaga tyle energii i wysiłku – sprzątaniem, czyszczeniem, dzierganiem – pozwala jednak znaleźć ukojenie. Martwe pole komunikacji związanej z piciem i jego skutkami, paraliżuje otwartą i szczerą wymianę myśli  z innymi ludźmi. Sprawia, że ludzie są bardziej samotni, przez co ciężar życia zwiększa się wielokrotnie.

        WZAJEMNOŚĆ

Wzajemność oznacza, że ludzie na przemian jedno drugiemu są w stanie dawać oparcie, uwagę, podtrzymanie i energię. Matka przez wiele lat jest matką a dziecko dzieckiem, toteż kierunek wsparcia jest stały, dopóki dziecko nie stanie się dorosłe. Lecz wszysci wiemy, że jest wiele chwil i sytuacji, w których dorosłej i silnej osobie trzeba wsparcia i pomocy i dobrze jest gdy inni, nawet mniejsi, mogą jej to dać (np. w chorobie). W zdrowej psychologicznie rodzinie takie “świadczenia” dzieją się naprzemiennie i są wzajemne.

        W rorzinie z problemem alkoholowym brak jest wzajemności. Poprzez fakt, że alkoholik permanentnie nie wypełnia swojej roli: współmałżonka, rodzica i partnera życiowego, poprzez fakt, że umowy z nim czy z nią nie są spełniane, a terminy nie dotrzymane, wsparcie, energia i uwaga przepływają w jedną stronę. To alkoholikowi trzeba dawać wsparcie, łataćjego niedociągnięcia, uważać na jego posunięcia, zabezpieczać jego zamierzenia. Jeśli brak wzajemności trwa całe lata i dotyczy istotnych dziedzin życia, w rodzinie powstaje atmosera urazy. To uraza sprawia, że najprostrze pytanie, np. “Która godzina?” może wywołać awanturę z ciężkim pobiciem.

          OTWARTOŚĆ

Otwartość to połączenie ze światem zewnętrznym. Rodzina jest jak żywa komórka z półprzepuszczalną błoną. Istnieje wymiana. Przychodzą ludzie i wychodzi się do ludzi. Wynikają idee, poglądy, informacje, które w rodzinie się powtarza, jedne pozostawia, inne usuwa. Wychodzi się ze swoimi trudnymi sprawami do innych ludzi, by łatwiej znaleźć właściwy dystans do tego, co nadmiernie emocjonuje.

        W rodzinie z problemem alkoholowym ludzie zamykają się przed ludźmi. Nie wywleka się brudów, a nie ma się czym specjalnie chwalić. Ponieważ przestaje się zapraszać ludzi do siebie przez wstyd, przestaje się ich odwiedzać, by nie prowokować zaproszeń i dopytywania się. Dzieci nie zapraszają kolegów. Rodzina izoluje się. Zostają samotni, nie kontaktujący się ze sobą ludzie w izolowanej rodzinie. Bardzo trudno wyjść z tego zaklętego kręgu. To sprzyja dysfunkcji całego systemu rodzinnego.

 

        Zespół cierpień i zaburzeń członków rodziny alkoholowej określa się pojęciem współuzależnienia. Rodzina musi sprostać wynikłym z frustracji i zamętu sytuacjom i czyni to głównie poprzez pewien rodzaj przystosowania, które rozwijają się równolegle do trwających wiele lat faz rozwoju choroby samego alkoholika.

2.               Objawy współuzależnienia to głównie:

-         uporczywa koncentracja myśli i działań zorientowanych na alkoholika i jego picie (myślenie o tym, czy alkoholik upije się czy nie, w jakim stanie wróci, co zrobi, jak się zachować, gdy będzie pijany, itp.); co oznacza, że osoba, która nie pije, także krąży wokół alkoholu;

-         zgoda na coraz większe, niedopuszczalne przedtem koszty, jakie ponosi rodzina za sprawa picia;

-         zaburzenia życia uczuciowego w postaci gwałtownych zmian nastroju (huśtawka emocjonalna), czarnowidztwo, nastroje depresyjne, zamęt uczuciowy doprowadzający często do sięgania po środki chemiczne „poprawiające” nastrój, w tym alkohol;

-         zaburzenia psychosomatyczne i nerwice. Bóle głowy, mięśni, serca, żołądka, itp. Prowokują do sięgania po środki przeciwbólowe i nasenne, co może także prowadzić do uzależnienia;

-         pustka duchowa w postaci nerwowej koncentracji na szczegółach życia codziennego, bez niezbędnego dystansu do spraw drobnych. Wypływają stąd: rozpacz, depresja i brak nadziei;

-         wspomaganie choroby alkoholowej przez zwolnienie alkoholika z odpowiedzialności za skutki jego picia (kłamstwo w celu osłonięcia go, tuszowanie wielu spraw, itd.).

3.               Dzieci, które wychowują się w domu, gdzie ktoś zbyt wiele pije, często uczą się szczególnych zasad postępowania, specyficznych ról życiowych, specyficznych ról życiowych.

-         próbują chronić dobre imię rodziny. Wiele z nich usiłuje za wszelką cenę utrzymać w tajemnicy picie rodziców;

-         zatrzymują  swoje uczucia dla siebie. W takich rodzinach nie wolno pokazywać, że człowiek boi się, jest zły, czuje się samotny, jest mu przykro, nie okazuje emocji. Dzieci musza je tłumić zgodnie z zasadą „jeśli nie będę o tym myśleć, przestanie mnie to dręczyć”;

-         przestają ufać innym. Nie można polegać na pijącym rodzicu, zmęczonej gderliwej matce, a z czasem nie ufać nikomu;

-         obciążają się nadmiernie i przyjmują obowiązki rodziców, stając się „rodzicem zastępczym” – najczęściej jest to najstarsze dziecko;

-         niektóre dzieci alkoholików bardzo się starają i ciężko pracują, żeby zadowolić innych zostają najlepszymi uczniami;

-         inne znów przystosowują się za wszelką cenę; odsuwają się od ludzi i przestają się angażować emocjonalnie; wolą czas spędzać same;

-         niektóre są dobrymi słuchaczami, wrażliwymi na uczucia innych; wkładają wiele wysiłku, by złagodzić ból i wstyd, jaki przeżywają inni w trudnych sytuacjach, nie pamiętając o sobie;

-         duża część dzieci alkoholików źle się zachowuje, chcąc zwrócić na siebie uwagę innych na siebie; te dzieci mają zwykle niekorzystny obraz samego siebie, często otrzymują złe stopnie, powtarzają klasę, potem pija alkohol, zażywają narkotyki, popełniają drobne wykroczenia, itp.

4.               Dziecko w rodzinie z problemem alkoholowym uczą się trzech rzeczy „nie”:

-         NIE UFAĆ;

-         NIE MÓWIĆ;

-         NIE ODCZUWAĆ.

„NIE UFAĆ” jest konkluzją i intuicją życia w chaosie i wobec urazów, jakie oferuje życie. Oznacza to też nie mieć busoli ani mapy. Nie spełnione obietnice, nie dotrzymane umowy, zagubienie dorosłych, niespójność ich działań, niekonsekwencje wychowawcze – wszystko to sprzyja nieufności i dezorientacji. To zaś budzi chaos myśli, nieuporządkowanie życia uczuciowego i postawę obronną wobec świata.

„NIE MÓWIĆ” jest silnym komunikatem od dorosłych w sprawach związanych  z problemem alkoholowym. W domu powieszonego nie rozmawia się o sznurku. Ludzie latami krążą wokół tematu, dzieciom zaś nie wolno mówić źle o  tacie czy mamie ( że właśnie się upił), jak pocieszyć matkę, która jest pełna desperacji? Nie mówić oznacza też zamknięcie się na tematy związane z rodziną wobec obcych. Wszyscy doskonale wiedzą, jak dzieci milkną i chronią niby największy skarb tajemnicę rodzinną o alkoholu i incydentach z tym związanych. Robią to ze wstydu, strachu i nadziei, że będzie lepiej. Ogromnie trudno przebić się przez to dziecięce zaprzeczanie. Ten stan rzeczy owocuje zaś tragiczną czasem samotnością dziecka.

„NIE ODCZUWAĆ” to efekt nauki znieczulania się. Nie tylko wielkie przerażające uczucia powodują obronne odcinanie się od nich. Także nienawiść czy uporczywa złość do któregoś z rodziców albo też do ich obojga, gdy się jest małym dzieckiem i grozi odebraniem miłości rodzicielskiej. Trzeba  siebie przekonać, że nie doświadcza się takiego uczucia. Tak jest bezpieczniej. Zabieg tego rodzaju, zbyt często powtarzany, rodzi groźbę odłączenia się od świata własnych emocji i utraty prawdy o najgłębszych poruszeniach swego serca. Zafałszowanie wewnętrznej rzeczywistości powoduje wyłączenie czujnika emocjonalnego, niezbędnego w dalszym życiu do orientacji w świecie i w sobie samym. Obronność i odejście od samego siebie może napełnić ludzi sztywnymi sposobami działania, narzucać pewne zbroje, które chociaż niewygodne, pozwalają unikać kontaktu z bolesną rzeczywistością.

 

        Psychologia opisuje często cztery obronne wzory funkcjonowania dzieci alkoholików. Wzory te dotyczą dzieci z wszelkich innych rodzin dysfunkcyjnych. Jest to tzw. bohater rodzinny, kozioł ofiarny, maskotka i zagubione dziecko.

        BOHATER RODZINNY

To najczęściej najstarsze dziecko. Osoba pełna wyrzeczeń i poświęcenia dla rodziny. Rezygnuje z ważnych, osobistych celów życiowych by godzić rodziców, kształcić młodsze rodzeństwo. Nakładają na siebie rozliczne obciążenia, by inni mieli lżej. Bohater rodzinny ma małą świadomość własnych potrzeb i nie potrafi dbać w zdrowy sposób o siebie. Rozwija ten rodzaj „poświęcenia”, który przestaje na dłuższą metę służyć komukolwiek, chociaż wielu ułatwia życie i daje leniwą wygodę.

        KOZIOŁ OFIARNY, czyli WYRZUTEK

Jest to dziecko szczególnie narażone na niszczycielską grę „to przez Ciebie”. Odpowiada na nią niepokornym buntem, prowadzącym w stronę marginesu społecznego. Częsty odbiorca agresji alkoholowej i upokorzeń, zły uczeń, wagarowicz, uciekający z domu, „niedobre dziecko” – jak mawiają matki. Poszukuje aprobaty i oparcia w grupach rówieśniczych nastawionych antyspołecznie. Oschły i ostry wobec bliskich, odcięty od miękkich uczuć. W odwecie za koszmar życia rodzinnego może zechcieć niszczyć coś, co ma najbliżej pod ręką, czyli siebie. Wcześnie sięga po alkohol i inne środki psychoaktywne, stając się głównym kandydatem do przedłużenia dynastycznej linii rodzinnego alkoholizmu.

 

        MASKOTKA, czyli BŁAZEN

To ktoś przymilmy, uroczy, pełen wdzięku, sprawnie rozładujący napięcia rodzinne poprzez we właściwym momencie wypowiedziany dowcip lub właściwe „rozbrojenie” taty czy mamy. Śmieszka lub śmieszek, ukochana córeczka tatusia, synek mamusi. „Idź uspokoić tatusia”, „Zrób coś, żeby mama przestała się denerwować” to częste zadania maskotki. Odgromnik i uziemienie przy rodzinnym stole. Pewien rodzaj maskotki może być narażony na wykorzystywanie seksualne („Idź, połóż się przy tatusiu, to zaśnie”). Dramat maskotek – błaznów polega na tym, że nikt nie traktuje ich poważnie, a oni sami zatracają granicę między serio a żartem, między śmiechem a płaczem, między przyjemnością dawania a bólem. Ten typ formacji obronne sprawia, że dziecko odłącza się od uczuć smutku i cierpienia, zawsze robiąc dobra mię do złej gry. Maskotka uśmiecha się gdy jest przerażona, a błazen dowcipkuje gdy wszystko w nim cierpnie.

        ZAGUBIONE DZIECKO, zwane też DZIECKO WE MGLE, ANIOŁEK, NIEWIDZIALNE DZIECKO

To ktoś, kogo właściwie nie ma. Dziecko wycofane w świat swoich fantazji, w świat lektur, marzeń, w swój kącik, w którym go zupełnie nie widać. Takie dzieci nie sprawiają żadnych problemów wychowawczych, czasem trudno dojść, gdzie właściwie przebywają. Cena, jaką za to płacą to postępująca atrofia umiejętności kontaktu i współżycia z innymi ludźmi, odruch ucieczki od sytuacji trudnych, gotowość zamykania oczu i udawania, że nie ma czegoś, co jest. Trudność kontaktowania się z realną rzeczywistością i ból, który temu towarzyszy mogą w konsekwencji i dalszym rozwoju wyzwolić różne sposoby odrywania się od rzeczywistości i „znieczulania się” wobec przykrości życia. Najbardziej poręczne sposoby to alkohol, leki, narkotyki... Często jest to najmłodsze dziecko.

 

        Omówiony podział nie wyczerpuje bogactwa wszystkich wzorców funkcjonowania. Jedno dziecko może stosować różne wątki obronne, nie musi być „czystym” typem, bowiem życie jest o wiele bogatsze, niż teoretyczne podziały. W różnych fazach życia dziecko może też przyjmować kolejne różne wzory. Jest interesujące, że jeśli np. BOHATER odmówi dalszego pełnienia tej roli lub zabraknie go, często rolę tę podejmuje KOZIOŁ OFIARNY.

 

         Ludzie uczą się w dzieciństwie zachowań, które potem powtarzają w swym dorosłym życiu. Dlatego dorosłe dzieci alkoholików często:

-         mają trudności z wyrażaniem uczuć;

-         nie potrafią się odprężyć;

-         są lojalne nawet wbrew rozsądkowi (np. kolegi złodzieja);

-         są nadmiernie odpowiedzialne – nie przyjmują pomocy;

-         maja trudności w kontaktach z ludźmi ( w domu było raz kochane, a w następnym dniu odtrącane);

-         obawiają się być porzucone;

-         są nadmiernie krytyczne wobec samych siebie (niskie poczucie wartości);

 

5.               DZIECI ALKOHOLIKÓW MOGĄ NAUCZYĆ SIĘ UNIKAĆ NAŁOGOWYCH ZACHOWAŃ

Mogą prowadzić szczęśliwsze, zdrowsze życie, jeżeli:

-         zaakceptują to, że rodzic jest alkoholikiem;

-         spojrzą realistycznie na swoją przyszłość;

-         zajmą się sobą poprzez np. zdobycie umiejętności radzenia sobie z emocjami, ufania innym, doceniania samego siebie, odpoczywania i cieszenia się życiem, ograniczania własnej potrzeby kontroli;

-         zaczną wyrażać swoje potrzeby i uczucia – muszą np. nauczyć się prosić o pomoc i  przyjmować ją, pozwolić sobie na popełnianie błędów, być uczciwym wobec siebie i innych, mówić o swoim samopoczuciu, śmiać się i płakać;

-         zaczną żyć teraźniejszością, a przeszłość zostawią za sobą.

 

Są różne sposoby pomocy dziecku z rodziny dysfunkcyjnej:

-         pomoc medyczna;

-         pomoc socjalna;

-         interwencje prawne;

-         zapewnienie dziecku bezpieczeństwa i oddziaływania zachowawcze;

-         oddziaływanie na sytuację szkolną dziecka;

-         oddziaływania wspierające rozwój dziecka;

-         pomoc w radzeniu sobie z zadaniami szkolnymi;

-         oddziaływania wpływające na sytuację psychologiczną dziecka.

 

Wiele ludzi potrafi i może pomóc tym dzieciom. My w swojej codziennej pracy również, poprzez pomoc w tym, by np.

-         zaczęły wyrażać swoje uczucia i potrzeby, umiały prosić o pomoc i przyjmowały ją od innych, dzieliły się z innymi swoimi problemami i uczyły się zaufania;

-         uczyły się pozytywnego stosunku do samego siebie, zadbania o siebie, umiejętności odpoczywania i zabawy;

-         uczyły się rozumieć, że ich rodzic jest osoba chorą, że dziecko nie jest zdolne do wyleczenia go z tej choroby  i nie jest za nią odpowiedzialne.

 

JAK POMÓC RODZINNEMU BOHATEROWI?

-         wypatrywać dzieci „nadmiernie kompetentnych”, które robią wrażenie, jakby funkcjonowały na maksymalnych obrotach; zadbać o to, aby ci potencjalni rodzinni bohaterowie byli w takim samym stopniu przedmiotem uwagi jak inne dzieci, którym być może łatwiej przychodzi wyrazić swoje potrzeby lub o coś poprosić; przyjście wyjątkowo odpowiedzialnym dzieciom z pomocą w znalezieniu w życiu równowagi pomiędzy pracą a zabawą – to ważny i realistyczny cel;

-         kłaść nacisk na to, by te dzieci nie poświęcały się i nie rezygnowały z potencjalnych korzyści czerpanych z różnych zajęć, doświadczeń czy interakcji pod pretekstem, że są zbyt zajęte i przekładają potrzeby innych nad swoje własne;

-         stawiać stale przed dziećmi zadania, odpowiadające ich zdolnościom na danym etapie rozwoju, ale pomóc im, by się nauczyły się nie brać na swoje barki zbyt wiele; unikać niezwykle wysokich wymagań i obciążania dzieci taką odpowiedzialnością jakby były dorosłe, choćby nawet ochoczo chciały się podjąć takich obowiązków;

-         dać im do zrozumienia, że nie ma nic złego w zrelaksowaniu się i bezczynności; upewnić je, że nie zawsze muszą się czymś wykazywać, by zrobić przyjemność komuś innemu i że można również zrobić raz przyjemność samemu sobie;

-         dowartościować te dzieci za to „kim są”, a nie tylko za to „co robią”; upewnić je, że mogą liczyć na nasze bezwarunkowe poparcie jako jednostki, a nie tylko poparcie dla czegoś, nad czym pracują lub co osiągnęły; powinny wiedzieć, że akceptujemy je niezależnie od tego, czy odniosły sukces, czy też poniosły porażkę; okazywać, że je cenimy i darzymy uznaniem, że są kimś szczególnym nawet, jeśli w danej chwili nie wykazują się niczym konkretnym;

-         wyrażać radość z ich sukcesów i cieszyć się ich osiągnięciami razem z nimi; nauczyć je, że można zaakceptować również porażkę i że nie muszą być doskonałością zawsze  i w każdej dziedzinie;

-         być z tymi dziećmi po wielkich niepowodzeniach czy odniesionym zawodzie; pozwolić dziecku zrozumieć i zaakceptować fakt, że niepowodzenie jest częścią doli człowieczej;

-         zadbać o to, by miały okazję do zabawy, relaksu i radości, aby mogły nacieszyć się dzieciństwem razem z innymi rówieśnikami, a nie spędzały większość czasu z dorosłymi, przy wykonywaniu „dorosłych” czynności.

Dzieciństwo stanowi mocny fundament dla dorosłego życia. Małoletni, którzy mieli szansę być dziećmi, będą w dorosłym życiu zdrowsi, bardziej stronni i mniej skłonni do użalania się nad tym, co utracili.

        JAK POMÓC KOZŁOWI OFIARNEMU?

-         popatrzeć na zachowanie kozła ofiarnego jako wołanie o pomoc, a nie jako próbę zagrożenia osobistego;

-         unikać spisywania kozła ofiarnego na straty, zgodnie z występującą często tendencją; te dzieci – ze wszystkich czterech odgrywanych ról  - bywają najmniej lubiane, gdyż ich zachowanie – niekiedy gwałtowne, niezgodne z prawem lub zagrażające otoczeniu – wywołują często u dorosłego lęk i gniew; kosztują także najwięcej energii;

-         zróbmy inwentarz własnych uczuć do kozła ofiarnego; pozwolić sobie na stwierdzenie, że trudno go polubić; nauczyciele nie muszą lubić wszystkich dzieci tak samo, ale mają obowiązek wszystkie traktować sprawiedliwie i pomagać im w zaspokajaniu ich potrzeb;

-         radykalnie zmienić swoje postępowanie wobec kozła ofiarnego, jeśli jest się do niego nastawionym negatywnie; jest szansa, że zmiana w naszym zachowaniu wywoła u kozła ofiarnego zmianę na lepsze;

-         przekazać dziecku swoje uczucia; jeśli kozioł ofiarny robi coś, co nas złości, powiedzmy mu o tym w oględny sposób; mówmy jednak, że jest się złym na konkretną rzecz, jaką zrobił, a nie na niego samego; stosując takie podejście, wpajamy dzieciom alkoholików kilka różnych prawd:

a)      uczymy, że dzieci alkoholików nie muszą negować swych prawdziwych uczuć, do czego zmuszane są w domu;

b)      uczymy kozły ofiarne, że mogą raczej w sposób konstruktywny wyrazić swoje uczucia w słowach, zamiast wyładowywać je destrukcyjnie na kimś innym;

c)       dajemy przykład, jak  należy w dojrzały sposób radzić sobie z silnymi emocjami i ukierunkowywać swoje uczucia;

-         unikać w kontakcie z tymi dziećmi zbytniej surowości i skłonności do karania; próbować nawiązać kontakt z prawdziwym dzieckiem, kryjącym się pod przykrywką pozorów;

-         zatroszczyć się o to, aby kozioł ofiarny wiedział, gdzie są granice tego, co wolno, a czego nie wolno; poinformować należy wyraźnie, jakie są obowiązujące reguły i zwyczaje; rozsądne, przewidywalne, a jednak elastyczne granice i obowiązujące zwyczaje są ważne, jeśli chcemy pomóc tym dzieciom zapanować nad ich własnymi zachowaniami;

-         postarać się o pozytywne podejście, tłumacząc im, czego się od nich oczekuje i z jakiego powodu’ zamiast mówić im, czego im nie wolno; dziecku, które przebiega przez hol, mówi się na przykład: „Proszę, przechodź przez hol zamiast biegać, inaczej mógłbyś się przewrócić i skaleczyć”; w ten sposób dziecko dostaje informację, jak powinno się zachować i dlaczego; natomiast nakazując dziecku jedynie; „Nie biegaj po holu!” kładzie się nacisk tylko na zakaz i nie przekazuje się mu wiadomości, jak powinno się zachować;

-         chwalić kozła ofiarnego za zachowania pozytywne, nawet w najdrobniejszych rzeczach (za przyniesienie odrobionego zadania, spełnienie jakiejś drobnej prośby, skupienie na lekcjach chociażby na kilka minut); tym dzieciom trzeba bardzo dużo uznania za ich właściwe zachowania, gdyż większość reakcji z jakimi spotykają się ze strony dorosłych ma charakter negatywny;

-         wyznaczyć im role przywódcze w sytuacjach, gdy sukces jest pewny i pochwalić za dobrze wykonane zadanie; kozły ofiarne nieraz mają utajone zdolności przywódcze, które trzeba tylko wykryć;

-         zachęcić te dzieci, by zajęły się jakąś dyscypliną sportu, najlepiej ściśle zorganizowaną, gdzie można wyładować silne emocje, jak również rozwijać pozytywne relacje interpersonalne, a także nauczyć się, jak być członkiem społeczności i jak być liderem;

-         pomóc innym dzieciom zrozumieć kozła ofiarnego, respektując zarazem ich prawa i odczucia; dzieci nie powinny jednak być zmuszane do zadawania się z kozłem ofiarnym, jeśli sobie tego nie życzą.

JAK POMÓC DZIECKU ZAGUBIONEMU?

-         dać poczucie przynależności do grupy; zadbać o to by wiedziało, że zajmuje ważne miejsce w klasie i nadaje się do tej roli;

-         korzystać z nadarzających się okazji do zintegrowania zagubionego dziecka w szerszym środowisku społecznym; nie wymagać jednak od niego, by spędzało cały czas w towarzystwie, gdyż wszystkie dzieci potrzebują czasem samotności;

-         zachęcić zagubione dziecko, by wzięło udział w zajęciach wymagających interakcji społecznej (np. zbiorowe rozwiązywania problemów lub zadania, tworzenie kolażu, planowanie klasowej zabawy) zamiast spędzać samotnie (snując marzenia lub czytając sobie w kącie);

-         podbudować samoświadomość dziecka, chwaląc je, gdy wyraża konstruktywne myśli i opinie;

-         wybrać z programu temat, którym dziecko byłoby szczególnie zainteresowane i w którym mogłoby dokonać czegoś wartościowego na rzecz klasy;

-         zaproponować zajęcia wymagające rozwiązywania problemów i zwrócić się o pomoc w znalezieniu rozwiązania w taki sposób, aby dziecko nie poczuło się skrępowane; wiele zagubionych dzieci ukrywa swoją wybitną inteligencję tak, że nauczyciele mogą nigdy nie dowiedzieć się, jakie zdolności ma dziecko;

-         opracowywać socjogram, by ustalić, z kim z klasy dziecko najbardziej chciałoby współpracować i które wywierałoby na nie dobry wpływ; połącz dziecko zagubione z wybranym dzieckiem i wyznacz im zadanie lub jakąś formę aktywności, w której mogłyby współpracować ze sobą;

-         dobrą formą jest notowanie, ile razy zwracamy się do dziecka zagubionego, lub ile razy je chwalimy; pod koniec dnia można sprawdzić tę listę, żeby orientować się na bieżąco, jak dalece nam się udaje i jakie postępy robi dziecko.

JAK POMÓC MASKOTCE?

-         poświęcić maskotce indywidualnie dużo uwagi i postarać się poznać to dziecko osobiście;

-         dać dziecku do zrozumienia, że nie powinno ukrywać swojej prawdziwej osobowości i że ludzie będą je nadal lubić, nawet jeśli nie będzie opowiadać dowcipów;

-         pomóc maskotkom otworzyć się, pozyskując ich zaufanie; chociaż mogą sprawiać wrażenie beztroskich, trzeba okazać im wiele życzliwości, aby nabrały ufności na tyle, by odrzucić maskę;

-         można posłużyć się opowiadaniem różnych historii, by przekazać dziecku informację, że nie ma nic złego w okazywaniu prawdziwych uczuć; wymyślona opowieść o dziecku, które na zewnątrz zawsze prezentuje roześmianą twarz, ale wewnątrz płacze, pozwoli dotrzeć do dziecka z przesłaniem w sposób nie budzący w nim poczucia zagrożenia.

 

Role, odgrywane celem przetrwania, dają chwilową ulgę, ale nadchodzi moment, gdy te role tracą aktualność, nie przynoszą takich korzyści i w gruncie rzeczy zamiast pomagać dzieciom alkoholików, zaczynają działać na szkodę. Dysfunkcjonalny charakter tych ról staje się coraz bardziej oczywisty. Doświadczając przez wiele lat pociechy i satysfakcji z odgrywania różnych ról, dzieciom alkoholików trudno zrezygnować z czegoś, co stało się integralną częścią ich osobowości. Zdezorientowane i pełne niepokoju dzieci alkoholików często szukają ucieczki w alkoholu i innych środkach uzależniających, w pracy, w jedzeniu, seksie i innych kompulsywnych formach zachowań.

        Najlepszym momentem do interwencji jest dzieciństwo, zanim jeszcze wzory zachowań utrwalą się na dobre. Powszechniejsze zrozumienie, czym jest choroba alkoholowa, pozwoli przyjść dzieciom alkoholików z pomocą w ramach reformy systemu oświaty przy użyciu metod i środków, jakie są do dyspozycji. Dla usprawnienia pracy z dziećmi alkoholików, tudzież z dziećmi z innych rodzin destrukcyjnych, przygotowałam dla Was koleżanki i koledzy, krótką „ściągę” jak się zachować wobec dzieci o takim lub innym urazie (typy osobowości) oraz w konkretnych zachowaniach urazowych (destrukcyjnych). Przy każdym zachowaniu destrukcyjnym podana jest treść korygująca. Tym właśnie najlepiej możemy pomóc, byleby konsekwentnie i codziennie.

        Mam do zaproponowania programy profilaktyczne dla kolejnych poziomów klas. Jest to zespół 10-16 konspektów lekcji, które z powodzeniem każdy wychowawca może przeprowadzić w swojej klasie. Programy te pozwalają budować dziecku samoświadomość i poczucie własnej wartości. Zainteresowanych proszę o zgłoszenie się do mnie po Radzie Pedagogicznej.

        Życzę powodzenia i owocnych rezultatów w realizacji wychowania zdrowotnego a głównie w pracy z dziećmi z rodzin destruktywnych.    

Opracowała:  

                   mgr Halina Sąsiadek

 

 TRUDNOŚCI WYCHOWAWCZE – AGRESJA SZKOLNA


Pojęcie trudności wychowawcze rozumiane jest bardzo szeroko, funkcjonuje jako określenie bardzo pojemne. Odnoszone jest do różnych stanów i sytuacji, do licznych dolegliwości wychowawczych, do rozmaitych kategorii dzieci, młodzieży oraz do problemów, których rozwiązanie nastręcza kłopoty bądź wiąże się ze znacznie zwiększonym wysiłkiem.

Dzieci, które sprawiają trudności wychowawcze, to dzieci, których zachowanie odbiega od normy, są uparte, nieposłuszne, zbuntowane, nie uważają na lekcjach i przeszkadzają w ich prowadzeniu, źle się zachowują w szkole, kłamliwe, bijące kolegów, maja napady gwałtownego gniewu, złości, niszczące ubrania i różne przedmioty, a także apatyczne, bierne, ospałe u których trudno jest wywołać jakieś zainteresowanie, nadmiernie skłonne do płaczu, niecierpliwe, stale zmęczone. Trudności sprawiają również dzieci bardzo pobudliwe, o silnej, wzmożonej ruchliwości, nie mogące skoncentrować dłużej uwagi, nie mające poczucia obowiązku, przeszkadzające innym dzieciom w zabawie, wymagające stałej obecności dorosłego przy sobie.

Błędy wychowawcze, tj. : nieodpowiedni stosunek do dziecka, konflikty rodzinne, źle zastosowana kara czy nagroda, niezauważone rosnące poczucie krzywdy, samotnie, lęk przed odrzuceniem – nie zawsze od razu odbijają się na zachowaniu dziecka. Jednakże, gdy trwają dłużej, gdy powtarzają się, mogą w konsekwencji wypaczając jego charakter, hamować jego rozwój. Dziecko skrzywdzone często zaczyna robić na złość, kształtuje sobie wypaczony obraz samego siebie i innych. Proces ten powolny, a początek jego na ogół pozostaje niezauważalny.

Najważniejsza sprawą wydaje się dokładnie w miarę możliwości poznanie ucznia – wychowanka. Ponieważ brak znajomości jest jednym z pierwszych progów, na którym rodzą się trudności wychowawcze, a zachowanie się dziecka w szkole jest najczęściej odzwierciedleniem jego sytuacji życiowej w domu. Jak wynika z przeprowadzanych badań i ich analiz najwięcej problemów wychowawczych w dzisiejszej szkole sprawiają zachowania agresywne dzieci. Czym zatem jest agresja?

Odpowiadając na to pytanie można najkrócej powiedzieć, że jest to każde zamierzone działanie – w formie otwartej lub symbolicznej – mające na celu wyrządzenie komuś lub czemuś szkody, straty, zadanie bólu fizycznego lub cierpienia moralnego, wrogość, agresywność, destruktywność. Agresja (z łac. agressio – napaść).

W ostatnich latach w Polsce obserwuje się wzrost agresji wśród dzieci i młodzieży. W coraz większym stopniu zjawisko agresji zauważalne jest w szkole. Małoletni maltretują słabszych, dokonują rozbojów, zabójstw, gwałtów itp. Zjawisko to nasiliło się w dużym stopniu w momencie przejścia z tzw. realnego socjalizmu na gospodarkę rynkową. duże tempo przemian, bezrobocie, z w związku z tym wzrost frustracji spowodował i powoduje agresywne zachowania wśród młodych ludzi. Ponadto negatywne oddziaływania programów telewizyjnych, filmów video, gier komputerowych, które często ukazują brutalną agresję i przemoc. Bardzo duża wina leży również po stronie rodziców, którzy w pogoni za pieniądzem zaniedbują swoje obowiązki wobec własnych dzieci. Agresja jako zjawisko głęboko niepokoi nasze społeczeństwo. Jest problemem nie tylko szeroko dyskutowanym w środkach masowego przekazu ale bezpośrednio dotyczy nas nauczycieli – wychowawców w szkołach.

Do czynników, które wywołują zachowania agresywne wśród dzieci i młodzieży możemy zaliczyć:

1.     osobowościowe np. predyspozycje wrodzone, zaburzenia somatyczne;

2.     tkwiące w środowisku rodzinnym np. kryzys w rodzinie, błędy wychowawcze, rodziny patologiczne;

3.     tkwiące w środowisku szkolnym np. organizacyjne, pedagogiczne itp.

4.     inne np. środki masowego przekazu, grupy rówieśnicze, wiek, płeć.

Agresja może przejawiać się w różnych formach. Najczęściej spotykanymi formami zachowań agresywnych są: agresja fizyczna,psychiczna, seksualna, mobbing itp. Agresja fizyczna to bezpośredni fizyczny atak na drugą osobę lub na obiekt symbolizujący osobę, której agresor chce wyrządzić krzywdę tzw. agresja przemieszczona.

Agresja psychiczna obejmuje negatywne zachowanie wobec drugiej osoby, począwszy od wyzwisk czyli tzw. agresji słownej, a skończywszy na emocjonalnym odrzuceniu. Często stawianie zbyt wygórowanych wymagań wobec dziecka a nieliczenie się z jego możliwościami rozwojowymi. Mimo, że tego typu agresja nie wyrządza śladów na ciele ofiary, powoduje jednak ogromne spustoszenie w sferze emocjonalnej i poznawczej.

Jeszcze inną farmą agresji może być tzw. mobbing. Może to być tzw. „fala szkolna”. Zjawisko to może się przejawiać w postaci wielokrotnego i trwającego przez pewien okres czasu szykanownia, nękania czy dręczenia jednostki, zazwyczaj przez grupę. W Polskich szkołach agresja ta przejawia się w postaci przemocy fizycznej i słownej. Trzeba otwarcie powiedzieć, że sama szkoła bardzo często jest źródłem zachowań agresywnych. Bardzo często traktowanie agresji jako tematu tabu, liczne klasy, zmuszanie dzieci i młodzieży do długotrwałej koncentracji, brak odpowiedniej często komunikacji uczeń – nauczyciel. Wszystko to powoduje powstawanie zachowań agresywnych wśród uczniów a i często nauczycieli.

Agresja szkolna (uczniowska):

W szkołach zauważamy coraz więcej przejawów agresji fizycznej wśród uczniów. Zalicza się do niej: pobicia, bójki, przestraszanie, odbieranie siłą, niszczenie cudzych rzeczy i sprzętu szkolnego, zachęcanie do bicia. Agresja słowna wśród uczniów wyraża się: grożeniem, pobiciem, napastliwymi wypowiedziami, straszeniem słownym, przezywaniem, przekleństwami, ordynarnymi odzywkami, wyśmiewaniem, kłótniami, grożeniem , skarżeniem.

Agresja słowna występuje we wszystkich szkołach na wsi i w mieście. Nie ma znaczenia wielkość szkoły – w małych szkołach jest tylko mniej aktów agresji. Najbardziej charakterystyczne są bójki między rówieśnikami, agresywne zabawy – straszenie, niszczenie cudzej własności. Nie brak też aktów gwałtownej agresji fizycznej przy użyciu niebezpiecznych narzędzi jak nóż, proca, kastet, kij, lotki z igłą. Agresja na terenie szkoły przejawia się również w postaci aktywności grupowej. Agresja grupowa w formie fizycznej podejmowana jest przez grupę wobec kolegów z bliskiego otoczenia, z tej samej lub młodszej klasy, a relacje pomiędzy grupą agresorów, a grupą ofiar są asymetryczne w możliwości użycia siły ( ofiary są słabsze ). Najwięcej i najsilniej agresja grupowa pojawia się w klasach starszych szkoły podstawowej (dawne klasy VII – VIII) i w szkołach zawodowych, najmniej w liceach ogólnokształcących – być może dlatego, że większość uczniów stanowią dziewczęta. W szkołach podstawowych, szczególnie narażeni są na agresję grupową ze strony uczniów klas starszych są uczniowie młodszych klas. Bywa tak, że są im odbierane pieniądze – szantażem, siłą, w zamian za „ochronę”, uczniowie są zastraszani. W starszych klasach występuje zjawisko „fali”, uczniowie mają możliwość przechodzić na stronie agresora. Nie zawsze agresja musi być jawna, otwarta i widoczna. Do bardzo częstych zjawisk należy agresja ukryta, zakamuflowana, przemoc pośrednia stosowana głównie przez dziewczęta. Należą do nich oszczerstwa, intrygi, wykluczanie z grupy, zaznaczenie i izolowanie.

Interwencja nauczyciela podczas próby takiego zorganizowanego działania kilkorga dzieci wobec jednego z nich nie umiejącego się skutecznie, samodzielnie bronić, może ustrzec przed poważnymi konsekwencjami wychowawczymi. Brak reakcji nauczycieli na akty agresji i przemocy zorganizowanej, grupowej sprzyja jej rozwojowi i powoduje powstanie u ofiar uczucia bezsilności, a u agresorów poczucie siły, bezkarności. Przeciwdziałanie takiej agresji jest niezwykle trudne i nie zawsze skuteczne, nie należy jednak rezygnować z podejmowania wysiłków. Poczucie bezsilności, bezradności paraliżuje wszelkie działania – nie wolno więc rezygnować, nawet jeżeli nie ma pożądanych efektów. Ponieważ osobowość dziecka kształtuje się przede wszystkim pod wpływem rodziny, potem dziecko idzie do przedszkola, następnie do szkoły. Styka się z rówieśnikami, nowymi wyzwaniami, problemami. Pojawiają się konflikty, napięcia. Konieczna jest pomoc i zrozumienie ze strony rodziców. Bardzo trudne sytuacje, w których dziecko zostanie ofiarą agresji ze strony silniejszego kolegi, grupy uczniów lub nauczyciela. Wsparcie rodziny, rozmowa z nauczycielami są niezbędne. Nie wolno czekać aż problem sam się rozwiąże, bo nigdy to nie nastąpi, natomiast sytuacja skomplikuje się jeszcze bardziej, będzie jeszcze trudniejsze do rozwiązania. Wsparcie należy się również dziecku, które samo zachowuje się agresywnie wobec innych dzieci, zwłaszcza słabszych. Nie należy oczywiście wytaczać największych dział i całego arsenału kar. Sytuacje należy poznać, przeanalizować i dopiero podjąć próby rozwiązania jeżeli jest to konieczne. Może się okazać, że sytuacja, którą uznaliśmy za agresywną, niebezpieczną w gruncie rzeczy jest prosta, błaha i niejako sama się rozwiąże w krótkim czasie.

   Do często popełnianych błędów zarówno przez rodziców i nauczycieli należy nieświadome uczenie agresji poprzez przekazywania dzieciom polecenia w rodzaju „bądź mężczyzną”, „jak cię szturchają oddaj”, „pamiętaj, że masz łokcie” itp. Pochwalamy w ten sposób przemoc, a nawet jej oczekujemy i nagradzamy za nią, co w rezultacie prowadzi do utrwalania tego negatywnego wzoru zachowań.

W grupie rówieśniczej istnieją czynniki sprzyjające powstawaniu i rozwijaniu się agresji. Należą do nich:

· naśladowanie modelu zachowań przez dzieci i obniżenie kontroli nad bodźcami pobudzającymi do agresji,

· duże prawdopodobieństwo naśladowania agresywnych zachowań, jeżeli agresor jest popularny w grupie rówieśniczej,

· duże emocjonalne zaangażowanie w czasie wykonywania czynów agresywnych, a tym samym mniejsza zdolność hamowania zachowań agresywnych,

· milcząca aprobata klasy, brak sprzeciwu, powodują zmniejszenie poczucie winy,

Pojawia się także agresja uczniów w stosunku do nauczycieli, powodowana poczuciem niesprawiedliwego oceniania. Uczniowie odnoszą się lekceważąco do nauczycieli, wyśmiewają ich, odzywają się do nich wulgarnie, przejawiają agresję pozawerbalnie, gestami, mimiką. Ponadto wyodrębnić można takie formy agresji jak: intrygi, kłamstwa, szantaż, tworzenie sytuacji ośmieszających nauczyciela, przezwiska, anegdoty, dowcipy, napisy, grafiki, wulgarne i lekceważące zachowanie, pogardliwe milczenie.

 

Podsumowanie:

Jak więc widzimy agresja u dzieci, a szczególnie w szkole dotyka niemal wszystkich. Nie ma klas, w których nie byłoby problemów z agresją wśród uczniów. Występuje zarówno w klasach młodszych, jak i starszych, w szkole podstawowej, gimnazjum jak i w szkołach średnich. Bardzo ważne jest zapobieganie agresji, prowadzenie terapii. Im wcześniej niepokojące zjawiska świadczące o występowaniu przemocy wśród uczniów zostaną ujawnione i podjęte określone działania pedagogiczne i wychowawcze tym mniejsze spustoszenie poczynione zostanie w psychice i osobowości uczniów. Bardzo ważne jest współdziałanie środowiska rodzicielskiego ze szkołą. Wychowuje i uczy przede wszystkim środowisko rodzinne, szkoła wspomaga i utrwala wzorce i model postępowania i nie zastąpi rodziny i rodziców. Nie ma dzieci idealnych, ważne jest byśmy o tym wiedzieli i zdawali sobie z tego sprawę. Dziecko niespotykanie spokojne w domu, w środowisku szkolnym, na podwórku wśród rówieśników wcale takie być nie musi. Każdy rodzic wierzy w wyjątkowość i zdolności własnego dziecka, ale trzeba również zdawać sobie sprawę z kłopotów jakie mają dzieci, z nerwic, nadpobudliwości, nieprzystosowania do warunków i wymogów środowiska szkolnego. Reakcje mogą być różne do agresji włącznie.

Podstawową zasadą wychowawczą przeciwko agresji jest nie wzmacnianie jej, choćby tylko uwagą, natomiast wyraźnie pozytywne wzmacnianie innych sposobów reagowania dziecka na trudności. Jest to szczególnie skuteczne w stosunku do dzieci młodszych, gdy tworzą się nawyki agresywne bądź nieagresywnego zachowania. Można także wycofać dziecko zachowujące się agresywnie z sytuacji przez nie pożądanej (np. zabawy), pozbawić je przyjemności. Kara jako sposób redukowania zachowań agresywnych jest dyskusyjna, a kara cielesna całkowicie wykluczona, gdyż staje się modelem agresji. W szczególnych warunkach dziecko może też podlegać tzw. identyfikacji z agresorem, akceptując jago działania. Głównym instrumentem hamowania agresji jest komunikowanie się międzyludzkie oparte o mowę. Przede wszystkim jednak sam wychowawca powinien być modelem nieagresywnego zachowania.

W redukowaniu agresji pomocne są różne techniki psychoterapeutyczne uczące odreagowania (katharsis) oraz podnoszące tolerancję na frustrację. Cenny jest trening asertywności, podczas którego dziecko uczy się wyrażania swoich emocji, także negatywnych, bez szkodzenia osobie, ku której są one wyrażone.

  Do referatu załączam: dwa scenariusze lekcji dotyczące zapobiegania agresji  –  oraz  propozycje gier i zabaw przeciwko agresji.

 

                                                               Opracowała: mgr Agnieszka Mierzyńska

 

               Spis wykorzystanej literatury: 

1.     Hamer H., Klucz do efektywności nauczania., Veda 1994

2.     Spionek H., Zaburzenia rozwojowe uczniów, a niepowodzenia szkolne., PWN 1973

3.     Żebrowska M., Psychologia rozwojowa dzieci i młodzieży., PWN 1977

4.     Badura A., Walters R. H.; Agresja w okresie dorastania. Warszawa 1968

5.     Danilewska J,; Agresja u dzieci – szkoła porozumienia, Warszawa 2002

6.     Grochulska J.; Agresja u dzieci, Warszawa 1993

7.     Zwoleńska J.; Radosna Kinezjologia, Warszawa 2005

8.     Sakowska M., Sikora J., Żwirblińska A, Obyś cudze dzieci... wychowywał, Own Kielce 2003  

 

 

 DZIECKO NADPOBUDLIWE PSYCHORUCHOWO W SZKOLE OGÓLNODOSTĘPNEJ

– CO MOŻE ZROBIĆ NAUCZYCIEL?

  

Któż  z nas – nauczycieli – nie spotkał w swojej pracy ucznia, który na lekcji huśta się na krześle, bawi długopisem, nieustannie rozgląda się, zamyśla, w ogóle nie uważa na lekcji. Pytany – odpowiada bez zastanowienia, często niepoprawnie, nigdy nie wie co jest zadane. Podczas przerwy wciąż jest w ruchu, gania, zaczepia inne dzieci, nawet wielokrotnie napominany ma trudności z uspokojeniem się. Odnosi się wrażenie, że nie słyszy. Co się do niego mówi. Takie zachowanie najczęściej prowadzi do konfliktów w szkole i w domu.

To klasyczny przykład dziecka z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej.

Nadpobudliwość psychoruchowa (inaczej zespół nadpobudliwości, nadruchliwość dziecięca, zespół hiperkinetyczny) w znaczeniu medycznym jest schorzeniem mającym charakterystyczne objawy i wymagającym odpowiedniego leczenia. Trzy grupy objawów dla nadpobudliwości: 

1.     nasilone zaburzenia uwagi;

2.     nadmierna impulsywność;

3.     nadmierna ruchliwość.

 Dziecko nadpobudliwe ma za mało zdolności do wewnętrznej kontroli. Łatwo się denerwuje, płacze, jest bardzo wrażliwe. Inne dzieci mogą być agresywne, mające stałe konflikty z kolegami. Objawy nasilają się w szkole, gdyż zwiększają się wymagania, sytuacja jest nowa i dziecko nie jest już jako jedyne w samym centrum zainteresowania dorosłych.

Najnowsze badania wskazują, że zespół nadpobudliwości dziecięcej (ADHD) jest zaburzeniem przekazywanym z pokolenia na pokolenie, czyli uwarunkowanym genetycznie. Trudna sytuacja domowa, brak stałych norm, zasad, niekonsekwencja rodziców ich impulsywność mogą tylko nasilić objawy.

Za czynniki ryzyka powstania ADHD uważa się także nadużywanie przez matkę w czasie ciąży alkoholu, narkotyków, leków  i nikotyny. Mózg dzieci z ADHD jest bombardowany różnymi informacjami, których nie umie odfiltrować czyli wybrać najważniejsze w danej sytuacji. Dlatego dzieci te szybko się rozpraszają, wszystko jest dla nich ciekawe. Słyszą zarówno głos Pani w klasie jak i cykanie zegara, głos ptaków, hałas przejeżdżającego autobusu, szelest firan w otwartym oknie. Jego mózg jest bombardowany przez wszystkie bodźce naraz, które więc są najważniejsze? I z tym dziecko  z ADHD ma właśnie problemy. Nie potrafi ze wszystkich dochodzących bodźców wybrać najważniejszego!

Dzieci nadpobudliwe psychoruchowo stanowią około 3% - 10% wszystkich dzieci w młodszym wieku szkolnym. Są nazywane „marzycielskie” czy „żywe srebra”. Rozpoznanie następuje najczęściej w 7 roku życia, choć w opinii wielu lekarzy cechy tego zespołu są już widoczne od chwili narodzin w postaci drażliwości (łatwo zaczynają płakać), mniejszego zapotrzebowania na sen, zaburzenia łaknienia. Zespół nadpobudliwości jest najlepiej widoczny w wieku szkolnym, gdyż zaburzenia uwagi znacząco wpływają na osiągnięcia szkolne i możliwość uzyskania wykształcenia. Nasilanie objawów zmniejsza się wraz z wiekiem, a objawy nadruchliwości przyjmują formę uczucia niepokoju oraz trudności uczestnictwa w zajęciach wymagających spokojnego siedzenia. Poważny problemem jest brak akceptacji ze strony rówieśników. Może to prowadzić do rozwoju depresji (z tendencjami samobójczymi), uzależnienia od papierosów, narkotyków, alkoholu oraz rozwoju osobowości aspołecznej (kłopoty w szkole spowodowane ciągłym łamaniem zasad).

 Zespól nadpobudliwości psychoruchowej może występować w 3 formach:

1.     z przewagą zaburzeń koncentracji uwagi – dzieci tzw. Marzycielski, nie mogą się skupić, potrafią pozostać w bezruchu, jeśli wymaga tego sytuacja; najczęściej dotyczy to dziewczynek;

2.     z przewagą nadpobudliwości psychoruchowej – dzieci tzw. „żywe srebra”, biegają w kółko bez obiektywnej przyczyny, odpowiednio zmotywowane potrafią się skupić na dłużej; częściej występuje u chłopców;

3.     typ mieszany – nasilone objawy nadruchliwości i zaburzeń koncentracji uwagi; częściej u chłopców.

  

Nagłe pojawienie się tych zaburzeń wymaga diagnostyki!

Leki nie mogą wyleczyć z nadpobudliwości, ale mogą pomóc ja przeżyć. Dlatego wskazane jest kierowanie rodziców do neurologa, gdy podejrzewamy ADHD. Diagnozę zawsze stawia lekarz! Tłumaczymy rodzicom że:

·        dziecku będzie łatwiej skupić się podczas nauki;

·        zacznie słyszeć, co do niego się mówi;

·        łatwiej będzie mu zapanować nad swoją potrzebą ruchu;

·        łatwiej mu będzie chwilę pomyśleć, zanim coś zrobi;

·        łatwiej mu będzie skupić się w czasie zajęć reedukacyjnych (częściej niż inne dzieci mają kłopoty z dysleksją, dysgrafią, dyskalkulacją); specyficzne trudności w pisaniu i czytaniu częściej występują  u chłopców

Leki nie zastąpią wychowania i nauczania! Optymalnym miejscem nauczania dziecka z ADHD jest mało liczna klasa o charakterze integracyjnym, najlepiej z dwójką nauczycieli.

Charakterystyka objawów nadpobudliwości psychoruchowej – co może zrobić nauczyciel?

 I.                   zaburzona koncentracja uwagi:

· uczniowie bardzo szybko się rozpraszają;

· zapominają polecenia;

· nudzą się szybko;

· szybko przerywają pracę, w połowie;

· czytają bez zrozumienia;

· wracają do początku, gdy przerwą pracę;

· charakteryzuje je chaos odpowiedzi i natłok myśli;

· bardzo dużo gestykulują;

· maja trudności z zorganizowaniem sobie pracy;

· unikają zadań wymagających wysiłku umysłowego;

· gubią rzeczy potrzebne do pracy;

· zapominają co było zadane.

 

Co może zrobić nauczyciel?

1.     Dawać bardzo krótkie komunikaty, formułowane pozytywnie: np. Teraz otwórz zeszyt, Kopiesz w ławkę!, Spakuj rzeczy!

2.     Powtórzyć polecenie krótko i czytelnie.

3.     Zapisać polecenie.

4.     Sprawdzić, czy uczeń wykonał polecenie (czy rzeczywiście otworzył zeszyt), teraz dopiero przechodzimy do następnego polecenia: Np. : a teraz otwórz książkę na stronie 20. następnie: Spójrz na zadanie 2 na stronie 20. następnie: Zrób to zadanie.

5.     Zwracać uwagę hasłowo: Spójrz na mnie!, Halo!, Zobacz!, Uwaga! – i zatrzymać wzrok na dziecku.

6.     Użyć dzwoneczek czy gwizdek jako krótki sygnał dźwiękowy.

7.     Stanąć przy dziecku, poklepać po ramieniu, kucnąć i popatrzyć mu w oczy, poprosić o powtórzenie jego słów – utrzymać kontakt wzrokowy.

8.     Zrobić gimnastykę śródlekcyjną.

 

II.                Nadmierna ruchliwość:

· Nerwowe ruchy rąk i stóp;

· Często wstają z miejsca, chodzą po klasie;

· Nadmiernie gadatliwe;

· Ciągle kręcą się;

· Grzebią w torbie;

· Gryzą ołówki;

· Wyrywają się do odpowiedzi, choć nie zawsze mają właściwą odpowiedź;

· Zaczepiają, potrącają.

 

Co może zrobić nauczyciel?

1.     Poprosić ucznia o wykonanie drobnych czynności np.:

ü     Zawieszania mapy;

ü     Zbieranie kredy;

ü     Przyniesienie kredy;

ü     Zmoczenie gąbki;

ü     Przyniesienie wody do kwiatków, podlanie kwiatków;

ü     Zmycie tablicy.

2.     Chwalić za każdy etap pracy, mówić powoli – to uspokaja.

3.     Mało dopytywać, bo ucieknie od kontaktu, unikać pytania „DLACZEGO”, w zamian: „CO SKŁONIŁO CIĘ DO...?”

4.     Za każdym razem pokazywać mu, co robi dobrze,  z czego się cieszymy.

5.     Gdy biegnie po korytarzu, to zatrzymać go i utrzymać kontakt wzrokowy, spytać o imię, odciągnąć uwagę „CHODŻ, POMÓŻ MI...”

6.     Wzmacniać pozytywnie, pochwalić jak coś zrobi dobrze np. spokojnie przesiedziało 5 minut.

III.             Nadmierna impulsywność:

· Impuls tzn. działałem już;

· Reakcja jest nieproporcjonalna do bodźców (agresja słowna, fizyczna);

· Działają nie przewidując konsekwencji swojego działania, łatwiej podpadają, bo nie sprawdzają czy nauczyciel jest obok;

· Wiedzą co powinni zrobić, ale tego nie robią; znają reguły, ale mają kłopoty z ich zastosowaniem;

· Są niecierpliwe, często wtrącają się do rozmowy, nie czekają na swoją kolej;

· Przypadkowo, nieumyślnie niszczą rzeczy;

· Prowokują, kłócą się;

· Obrażają się, kłamią;

· Odpowiadają nie na temat, wolą mówić niż słuchać;

· Ganeralizuja; „nikt mnie nie lubi/ nie kocha”.

 

Co może zrobić nauczyciel?

1.     Dzień po dniu przypominać o zasadach.

2.     Proponować „weź ołówek i pokaż na kartce jaki jesteś zły, narysuj to”;

3.     Wykorzystać „kartkę bezpieczeństwa”, „Zgnieć ją, podrzyj, podeptaj, wyrzuć”

4.     Odwróć uwagę dziecka „Chodź pomożesz mi przy...”

5.     Zaproponować, by poskakało na materacach lub porzucało nimi;

6.     Posadzić pomiędzy dwoma flegmatycznymi prymusami.

  Dziecko nadpobudliwe ruchowo otrzymuje w szkole etykietę „nieznośnego”. W konsekwencji dzieci z ADHD:

·        Mają niską samoocenę;

·        Buntują się przeciwko normom społecznym;

·        Próbują różnych używek;

·        Są  przygnębione, cierpią na depresję;

·        Osiągają dużo niższe wyniki niż ich możliwości.

 

PAMIĘTAJMY:

·        Nie należy karać za objawy!

·        Współpraca rodziców, rodziców z nauczycielem może ułatwić dziecku z ADHD funkcjonowanie w szkole!

·        Natomiast rolą rodziców i nauczycieli jest tak pokierować dzieckiem, aby mogło w pełni się rozwinąć. Reakcja na niewłaściwe zachowanie dziecka to zasada „7razy s”.  – szybka, skuteczna, sprawiedliwa, słuszna, sympatyczna, słowna, stanowcza.

 

                                                        Opracowała: mgr Agnieszka Mierzyńska

 

SPIS    WYKORZYSTANEJ   LITERATURY:

 

1.     „Nadpobudliwość psychoruchowa u dzieci. Prawie wszystko, co chcielibyście wiedzieć” – Tomasz Walończyk, Artur Kołakowski, Magdalena Skotnicka, Lublin 1999.

2.     „Co się dzieje z moim dzieckiem? :zaburzenia rozwoju ruchowego i postrzegania” Sabine Pauli, Andrea Kisch. – Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL, cop.2004

3.     „Korygowanie zaburzeń zachowania dzieci nadpobudliwych psychoruchowo i agresywnych w grupie socjoterapeutycznej” Małgorzata Dąbrowska, Małgorzata Rozesłaniec – Toruń: Adam Marszałek, 2004

4.     „Zespół nadpobudliwości psychoruchowej u dzieci. Informacje i wskazówki dla pedagogów i rodziców” Tomasz Walończyk, Magdalena Skotnicka, Artur Kołakowski, Agnieszka Pisula, Warszawa 2001.

5.     „Problemy psychologiczne dzieci z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej” pod red. Małgorzaty Święcickiej. – Warszawa: Emu, 2003

6.     „Trudności z koncentracją uwagi” Helmut Weyhreter. – Warszawa: Wydawnictwo Lekarskie PZWL, cop. 2002

 

Vinaora Visitors Counter

Powered by JS Network Solutions